Ile razy słyszałeś o anemii? Straszyła nią babcia i mama jak nie chciałeś jeść obiadu. To było w czasach, gdy biegałeś po drzewach w krótkich spodenkach i kradłeś sąsiadom jabłka z sadu…
Od tego czasu wiele się zmieniło. I nikt już nie wciska dzieciom szpinaku twierdząc, że uchroni je od anemii.
Żelazo (bo to często jego niedobór powoduje anemię) wcale nie jest w tak ogromnej ilości w szpinaku, jak to jeszcze niedawno sądzono. Przyczynę pomyłki tej upatruje się w błędzie pewnego profesora (lub jego asystentki) przy wpisywaniu przecinka przy ilości żelaza zawartej w tej roślinie. W wyniku tej wpadki uznano, że w stu gramach szpinaku zawartych jest 30 g żelaza (a nie 3). Jest to tylko jedna z hipotez dotyczących uznania szpinaku za bogate źródło żelaza. Inną jest celowe wprowadzanie w błąd (oczywiście w celach marketingowych, bo któż nie kupi dla dziecka tak cennego pożywienia?). Jak było, teraz to i tak nie ma już znaczenia. Szpinak okazał się być wartościowy z innych powodów (witaminy K, C, E, mangan, cynk, selen, flawonoidy, karotenoidy), a żelazo trzeba było uzyskiwać z innych źródeł.
Tylko skąd właściwie można je dostarczyć do organizmu, jeśli nie z tego sławnego szpinaku?
Najwięcej żelaza mają podroby, czyli wątróbka, nerki, śledziona, płuca i serca.
Znaczne ilości tego pierwiastka znajdziemy też w roślinach strączkowych
Również jest obecny w przyprawach (takich jak: kminek, liść laurowy, kurkuma, cząber, anyż, kozieradka, szałwia i papryka) orzechach i nasionach (sezam, siemię lniane, orzechy nerkowca, nasiona słonecznika, nasiona dyni), oraz w zbożach (otrębach ryżowych, pszennych i owsianych, amarantusie, kiełkach pszenicy, owsie, żytniej mące razowej).
Żelazo zawarte jest również w wodorostach, ziemniakach i w korzeniu pietruszki.
Jego mniejszą ilość spotykamy w marchewce suszonej, szpinaku gotowanym, grzybach kurkach, suszonych śliwkach, jabłkach, morelach i brzoskwiniach, oraz oliwkach z puszki.
Jeszcze mniejsze ilości żelaza zawarte są w jajkach (indyczych, przepiórczych, kaczych, gęsich i kurzych).
Warto tez pamiętać, że najlepiej przyswajalne żelazo jest pochodzenia zwierzęcego.
Czytasz to wszystko i myślisz sobie ze zniecierpliwieniem:
- Super, ale po co mi to całe żelazo? Jestem stocznia gdańska, czy jak?
Metaforycznie rzecz ujmując, można powiedzieć, że trochę jesteś.
Twój organizm niczym prawdziwa fabryka potrzebuje żelaza, aby wytworzyć linię produkcyjną (krew, a dokładnie – hemoglobinę odpowiedzialną za przesyłania po organizmie tlenu), nowe części (przyczynia się do naprawy i rozwoju tkanek), zwiększyć jakość tworzonego wyrobu (żelazo ma wpływ na odporność organizmu na choroby, w tym również nowotwory) oraz utworzyć kopię zapasową :lol: (jest niezbędny w prawidłowym rozwoju płodu u kobiety ciężarnej).
I co? Oczka wyszły z orbit? W sumie człowiek aż tak bardzo nie różni się od fabryki… :lol:
Przyjmując żelazo pochodzenia roślinnego dobrze jest jednocześnie dostarczyć do organizmu witaminę C i kwasy organiczne. Składniki te zawierają: ananasy, pomarańcze, gruszki, jabłka, śliwki, banany, melony, mango, ziemniaki, buraki, brokuły, dynie i kapusta kiszona.
Czasem do organizmu dostarczamy odpowiednią ilość żelaza (czyli od. 10 do 20 mg na dobę), ale mimo to mamy niedobór tego pierwiastka.
Jak to możliwe? :-?
Ano, całkiem prosto.
Istnieją produkty, które ograniczają jego wchłanianie.
Należą do nich kawa, herbata, żywność wysokoprzetworzona, otręby pszenne, białko sojowe, mleko, ser, orzechy, rośliny strączkowe i czekolada.
Czasem można mieć nadmiar żelaza (przeważnie jest to uwarunkowane genetycznie). Wtedy właściwe może okazać się (Tak, właśnie tak jak w starych filmach!!! :roll: ) upuszczanie krwi.
Jednak o takich problemach póki co nie myślmy, bo statystycznie częściej doskwiera nam niedobór żelaza.
Zatem dbajmy o dietę bogatą w ten pierwiastek, aby nie zabrakło nam zdrowia (odporności), żywego kolorytu skóry, pamięci, krwi, włosów, siły, wigoru i radości życia (zbyt mała ilość żelaza w organizmie sprzyja depresji).
Smacznych podrobów życzę :-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz