sobota, 12 września 2015

Aaa kotki dwa...

Ile to razy budziłeś się w nocy zlany zimnym potem i wrzeszczący na całe gardło: „Nieeee!”? Dopiero po chwili przychodziła myśl, że już jest dobrze, że to był tylko zły sen, który nie miał nic wspólnego z rzeczywistością. Leżąc wtedy z szeroko otwartymi oczami zastanawiałeś się po co właściwie potrzebne ci to całe spanie i śnienie. Niby to jasne, że dla odpoczynku i regeneracji, ale czy nie można byłoby osiągnąć tego samego w jakiś inny sposób?


Całkowicie zaprzestać spania nie można, ale okazuje się, że można zmienić sposób i długość snu.

Przyjęte obiegowo 8 godzin snu, wcale nie jest konieczne dla wszystkich. Długość snu zależy nie tylko od wieku, zdrowia, trybu życia, ale też od przyzwyczajeń (jeśli nauczymy się krócej spać, może okazać się, że też jesteśmy wyspani i wypoczęci.)

W odczuciu wyspania ma znaczenie nie tyle minimalna długość snu (czyli np. owe 8 godzin) co przesypianie pełnych cykli snu. U większości ludzi sen składa się z 1,5 godzinnych cykli (u niektórych cykle te są krótsze lub dłuższe). Człowiek, który przesypia pełne cykle jest bardziej wyspany, niż ten który wstaje w innym czasie. Dlatego można przespać 6 godzin (a więc 4 cykle) i być bardziej wyspanym niż po przespaniu 8 godzin….

Czy przez sen możemy się czegoś nauczyć?

Były prowadzone pod tym kątem badania i wprowadzano różne próbne wynalazki mające wpajać ludziom wiedzę podczas snu. Wyniki jednak nie były zbyt zadawalające. Owszem, czasem ludzie pamiętali nowe słówka, czy terminy. Jednak okazało się, że znacznie mniej zapamiętywali niż w takim samym czasie podczas normalnego uczenia się. Pojawiła się też większa wątpliwość takich wynalazków. Otóż bardzo możliwe, że uczenie przez sen było w istocie nieświadomym wybudzaniem człowieka i uczeniem częściowo na jawie. To z kolei mogłoby zakłócić najważniejsze funkcje snu, czyli regenerację i odpoczynek.

W lepszym przyswajaniu wiedzy sen jednak istotnie bywa pomocny. Jeśli przed zaśnięciem czegoś się nauczymy, to zdobyta w tym czasie wiedza utrwali się właśnie podczas snu.

Wielu ludzi uważa, że drzemki w ciągu dnia są niepotrzebną stratą czasu. Tymczasem nie jest to prawda, bo już kilkuminutowa (do kwadransa) drzemka daje porządny zastrzyk energii i odpoczynku. Dłuższe drzemki są mniej wskazane, bo wymagają pewnego czasu na powrót do normalnego funkcjonowania i zwykłej sprawności umysłowej.

Dla poprawy koncentracji i wzmocnienia energii do działania przydatna może być również drzemka kofeinowa. Aby jej doświadczyć należy bezpośrednio po wypiciu kawy zasnąć na 10 minut. Po przebudzeniu organizm będzie świeży, wypoczęty i gotów do dalszych wyzwań (zwłaszcza, że kofeina działa dopiero po 30 minutach)

Sam czas snu można zmieniać według własnych potrzeb i trendów.

Wcale nie musimy spać jednym ciągiem.

Sen może być podzielony na dwie fazy lub więcej takich części.

Zwykle sen dwufazowy (znany powszechnie przed upowszechnieniem elektryczności) składał się z trzech godzin snu, dwóch czuwania i znowu trzech godzin snu.

Oczywiście może mieć też zupełnie inne odmiany (czyli np. spanie 3 godzin w nocy i 1,5 godziny w dzień)

W przypadku snu wielofazowego istnieje wiele możliwości. Do najpopularniejszych należą następujące trzy:

everyman (czyli spanie w nocy 3 godzin i w ciągu dnia trzy razy po 20 minut), dymaxion (spanie 4 razy w ciągu doby po 20 minut) i uberman (spanie 6 razy na dobę po 20 minut).

Do takich ekstremalnych posunięć nigdy nie byłam zmuszona, więc (ponieważ w gruncie rzeczy uwielbiam spać) nigdy ich nie wypróbowywałam.

Jednak oczywiście wszystko jest przede mną.

Sama niedawno próbowałam przestawić się na sen dwufazowy. Owszem przeważnie mi się nawet udawało i nie byłam szczególnie zmęczona czy senna. Jednak ciężko jest funkcjonować w innych porach dnia niż pozostali domownicy (dlatego jak na razie zaprzestałam takich eksperymentów).  8-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...