Dziś nie poruszę tematu witamin, zdrowego odżywiania, ruchu fizycznego, harmonii umysłowej… Dziś nie powiem też ani jednego słowa o kwasach omega–3, amigdalinie, nerwowym układzie jelitowym, ani niczym innym co przewijało się przez ostatnie miesiące przez tegoż bloga.
Dziś poruszę temat inny, ale związany bezpośrednio z ludźmi, a zatem zwyczajnie ludzki.
Czytając wiele postów na FB zauważyłam jedną spójność. Otóż część ludzi nie zastanawia się co udostępnia i jaki to ma wpływ na ich wizerunek :roll: . Mam kilku znajomych, którzy wciąż dodają posty z wyrazami wulgarnymi, lub niestosownymi. W wieku średnim, z dużym już bagażem życia, często ze swoimi dziećmi u boku, pewne rzeczy już nie przystoją. Nastolatka może pisać, że coś ją „wkurwia”, ona coś innego „pierdoli”, a przeważnie życie i tak jest „zajebiste”. Jednak, czy podobnym słownictwem powinna operować osoba dojrzała, umiejąca posługiwać się znacznie sprawniej swoim językiem ojczystym?
Piszę o tym, bo wielu ludzi nie jest chyba świadomych, że poprzez swoją aktywność w Internecie tworzy określony wizerunek siebie.
A przecież nie tylko rodzina i przyjaciele czytają posty. Może to być np. przyszły (albo raczej: „niedoszły”) pracodawca. Spróbuj przeglądnąć swoje posty okiem zupełnie obcego człowieka.
Co na ich podstawie powiedziałbyś o sobie?
Twoje poczucie humoru uderzające w mniejszości narodowe nie wszystkich może bawić, kogoś może wręcz urazić.
Używanie słów powszechnie uznawanych za obraźliwe lub wulgarne raczej nie przysparza opinii osoby zrównoważonej, spokojnej i taktownej. Nikt też nie uwierzy, że jesteś oczytany.
Ponadto Twoje zdjęcia w zbyt roznegliżowanych pozach nie czynią Cię w oczach innych kimś atrakcyjnym, ale za to mogą sprawić, że będziesz postrzegany/na jako ktoś zbyt lekko traktujący prawo, moralność, panujące zasady.
A zdjęcia z wczasów w Grecji, lub te przed nowym samochodem? Ktoś może uznać Cię za zwykłego pozera, bardziej udającego sukces, niż faktycznie go odnoszącego. Co gorsza, ktoś może faktycznie pomyśleć, że jesteś bardzo bogaty i zwyczajnie Cię okraść.
Lubisz dodawać memy odnoszące się do uwielbienia „piąteczka” i znienawidzenia poniedziałku? To też może zostać źle odebrane, bo przedstawia Cię w złym świetle jako lenia i obiboka.
Wpisy zawierające podteksty seksualne mogą nasuwać komuś skojarzenie, że w tej sferze masz jakiś problem (na siłę coś chcesz sobie rekompensować, lub udowadniać).
I jeszcze te głupawe quizy. Jeśli dodajesz wyniki na swojej tablicy możesz uchodzić za osobę infantylną, niedojrzałą i naiwną.
- To oczywiście tylko luźne przykłady, ale warto zastanowić się nad nimi umieszczając kolejny głupawy tekst na swoim profilu.
Teraz pewnie mi powiesz:
- A co mnie obchodzi, co myśli o mnie ktoś obcy, kto nawet mnie nie zna?
Cóż, to może być w przyszłości Twój pracodawca, przełożony, czy choćby uczeń, albo chłopak/dziewczyna Twojego dziecka. Nie musimy budować o sobie opinii, która nas może kiedyś zdeprymować.
Co mądrzejsi umieją skonfigurować fejsa, tak aby ich aktywności widzieli tylko znajomi. Niby to proste rozwiązanie, ale nie do końca wystarczające. Wszak każdy znajomy ma też swoich znajomych, którym może pokazywać „ciekawsze kwiatki” ze swojej tablicy, a więc i Twoje wpisy.
Nie napisałam tego teksu, aby ktoś poczuł się prześladowany, czy śledzony w Sieci. I nie miałam też na celu wzbudzać paniki, sztucznego wersalu, czy cenzury czyichś wpisów. Chciałam tylko zasygnalizować problem.
A problem istnieje, bo porozumiewanie się w sieci i zamieszczanie tam najróżniejszych informacji stało się niezwykle powszechne.
To co umieścisz w Globalnej Sieci, zależy tylko od Ciebie, ale pamiętaj, że przez tą aktywność budujesz internetowy wizerunek siebie.
Dobrej nocy życzę :-)
- Gośka 8-)








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz