Wyobraź sobie, że wyglądasz ze swojego okna w mieszkaniu znajdującym się w wieżowcu. Twoje okno znajduje się na szóstym piętrze i nie bardzo masz ochotę patrzeć w dół. Jednak, ta wysokość (niewielka, a jednak już budząca grozę) niemal hipnotyzuje. Na parapecie leży ptasie piórko. Bez zastanowienia wyrzucasz je za okno. Nie spada, ale płynie, niczym okręt po oceanie. To rozbudza twój zachwyt. Następnie zgniatasz kartkę papieru i tak otrzymaną kulkę wyrzucasz na zewnątrz. Papier spada znacznie szybciej i mniej zgrabnie. To zaczyna ci się coraz bardziej podobać. Rozglądasz się po pokoju, w nadziei, że znajdziesz kolejną rzecz nadającą się do wyrzucenia. Nie bardzo umiesz ją zlokalizować. Na stole widzisz tylko książkę, szklaną butelkę, otwarte chipsy i brudny talerzyk. Bez większego namysłu chwytasz butelkę i strącasz ją z parapetu. Po chwili słyszysz dźwięk rozbitego szkła, pisk hamulców i krzyk. Nie rozumiesz co się stało, do czasu aż wychylisz się całkiem za okno. Oto twoja butelka spadła na przednią szybę samochodu i rozbiła ją. Przerażony zbiegasz na dół. Wkraczasz w zbiegowisko, dopychasz się do oszołomionej jeszcze kobiety i przepraszasz ją za szkodę. Bardzo przepraszasz i bardzo żałujesz.
I to wszystko?
Myślisz, że najszczersza skrucha i żal wystarczą? A kto zapłaci za naprawę szyby?
...
Właśnie tak zachowujemy się w życiu duchowym. Najpierw rozrabiamy, a potem żałujemy, przepraszamy, oczyszczamy się w sakramencie spowiedzi i wydaje się nam, że to wystarczy. Tymczasem każdy grzech pozostawia po sobie jakieś konsekwencje, jakąś "rozbitą szybę". Możemy oczywiście o tym nie pamiętać, ale to nie znaczy, że ta szyba sama się naprawi. Nic się samo nie zrobi. Zawsze powinniśmy rozumieć, że nawet zmyty i przebaczony grzech zostawił zło. To właśnie zło należy odpokutować. Nie ma jednej, najwłaściwszej drogi, aby to zrobić. Można odpokutowywać za swoje grzechy poprzez modlitwę, jałmużnę i post. Są to trzy niezawodne sposoby na wszelkie problemy religijne. Warto jednak pamiętać o czymś, co Kościół dał nam niejako specjalnie na potrzeby odpokutowania popełnionych grzechów.
Tym narzędziem są odpusty.
Na początku zaznaczę, że odpust nie jest tym samym co modlitwa za kogoś. Różni się głównie tym, że modlić możemy się za wszystkich, a odpust możemy ofiarować tylko za osoby zmarłe (w czyśćcu cierpiące) lub za odkupienie swoich grzechów. Tu warto zaznaczyć, że odkupienie to dotyczy zawsze grzechów już popełnionych i przebaczonych w sakramencie spowiedzi. Nie można więc ofiarować odpustu za siebie na poczet grzechów przyszłych. Jest to o tyle ważne, że daje nam wolność od konsekwencji grzechu. Ta konsekwencja może być różna, czasem nawet niedostrzegalna dla nas jako faktyczna implikacja. Być może właśnie to, że mamy problem ze zdrowiem, albo ze swoimi słabościami, ze złym stanem emocjonalnym, czy nieuporządkowanymi relacjami jest wynikiem grzechu.
Odpust jest czymś więcej od modlitwy, bo odpust zupełny przenosi natychmiastowo duszę czyśćcową do Nieba.
Powodów jest kilka. Pierwszym powodem jest fakt, że dzięki odpustowi modlimy się w intencjach papieża. Przez to wzmacniamy jego modlitwy i sprawiamy, że cały Kościół staje się jednością i potężną siłą w walce o Boga.
Drugim powodem jest to, że przez odpust mocniej jednoczymy się z całym żywym Kościołem, nie tylko tym na Ziemi, czyli pielgrzymującym, ale również cierpiącym (czyli w czyśćcu) i wielbiącym (czyli w Niebie). Ta więź umacnia nas i przenosi nasze życie w wymiar bardziej duchowy i boży.
Trzecim powodem jest fakt, że przez odpust trenujemy całkowite zjednoczenie się z Bogiem. W każdym odpuście jest warunek, aby przez dany dzień nie tylko nie grzeszyć, ale wręcz wyzbyć się skłonności do grzechu. To brzmi tak doskonale, że wręcz niewiarygodnie. Tymczasem, jeśli trwamy przy miłości do Boga, przy jedności z Panem Jezusem, który umarł ze nas zupełnie dobrowolnie i jeszcze za każdym razem przebacza nasze winy - czy możemy myśleć o czymkolwiek innym?
Warunek o całkowitym wyzbyciu się skłonności do grzechu nie jest niemożliwy. Trzeba tylko zatopić się w tej miłości i w trwaniu przy Tym, Który zawsze z nami jest i nigdy z nas nie zrezygnuje.
Co do warunków odpustu, to stałe warunki są takie same, czyli należy być w stanie łaski uświęcającej, przyjąć Pana Jezusa w Komunii Świętej i pomodlić się w intencjach papieża. Dodatkowo każdy odpust ma jeszcze jakieś zadanie specjalne.
Zadaniem tym może być
- uczestnictwo w adoracji krzyża w liturgii w Wielki Piątek,
- odmówienie modlitwy "Oto ja, o dobry i słodki Jezu" po komunii świętej w każdy piątek wielkiego postu ,
- uczestnictwo w co najmniej trzydniowych rekolekcjach,
- publiczne odmówienie aktu "O Jezu najsłodszy" w święto Najświętszego Serca Pana Jezusa,
- publiczne odmówienie aktu "O Jezu najsłodszy odkupicielu" w święto Jezusa Chrystusa, króla wszechświata,
- w godzinie śmierci odmówienie dowolnej, często odmawianej za życia modlitwy do wizerunku krzyża (jeśli nie ma możliwości spotkania z księdzem)
- Nabożne uczestnictwo w mszy świętej z okazji Pierwszej Komunii Świętej, prymicji, jubileuszu kapłaństwa (25, 50 i 60-lecia),
- nawiedzenie kościoła parafialnego w święto tytułu (tzw. odpust w parafii) lub 2 sierpnia i odmówienie tam "Wierzę w Boga" oraz "Ojcze nasz",
- nawiedzenie cmentarza w dniach 1-8 XI i modlitwa za zmarłych (taki odpust może być ofiarowany tylko za zmarłych),
- nawiedzenie kościoła i ołtarza w dniu poświęcenia i odmówienie tam "Ojcze nasz" i "Wierzę w Boga Ojca",
- uczestnictwo w "Gorzkich żalach" w wielkim poście (odpust ten można zyskać raz w ciągu jednego wielkiego postu),
- pobożne odmówienie całej Koronki do Miłosierdzia Bożego w kościele (lub w razie choroby - w domu),
- Czytanie Pisma Świętego przez pół godziny
- Adoracja Najświętszego Sakramentu przez pół godziny
- Odmówienie 5 tajemnic różańcowych z rozważaniami.
- i wiele innych możliwych aktywności religijnych, co dokładnie reguluje kodeks prawa kanonicznego Jana Pawła II z 1983 roku.
Oprócz odpustów zupełnych istnieją też cząstkowe. Odpusty cząstkowe możemy zdobywać pod określonymi warunkami, albo jeśli nie spełnimy któregoś warunku z warunków odpustu zupełnego (np. gdy jednak danego dnia zgrzeszymy). Wtedy zyskujemy częściowe odpokutowanie win własnych lub dusz w czyśćcu cierpiących.
Zastanawiając się nad tym wszystkim warto pochylić się na nowo nad owym tematem. Owszem, w historii kościoła, źle kojarzą się odpusty (z kupowaniem odkupienia za pieniądze), ale to już dość zamierzchłe czasy (średniowieczne). Teraz wiąże się to nie tylko z pozbywaniem się kary doczesnej za grzechy własne, lub zmarłych, ale również ze zbliżaniem się do świętości.
Odpust zupełny można właściwie zdobywać codziennie, gdyż wystarczy odmówić Koronkę do Miłosierdzia Bożego z kościele, albo czytać Pismo Święte, czy odmówić jedną cząstkę różańca świętego. Oczywiście oprócz tych rzeczy należy być w stanie łaski uświęcającej (lub przystąpić do sakramentu pojednania, by w niej być), przyjąć Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, wyzbyć się skłonności do grzechu i pomodlić w intencjach papieża.
Teraz zastanówmy się nad pewną kwestią. Otóż do tej pory na Ziemi żyło ok.110 000 000 000 ludzi. Z tego obecnie żyje ok. 8 000 000 000 ludzi. Obecnie na świecie jest ok. 1 400 000 000 katolików. I teraz tak: gdyby każdy z tych katolików ofiarowywał codziennie jeden post za zmarłych, to po 73 dniach właściwie nikogo nie byłoby w czyśćcu.
To niesamowite, że wystarczyłby niecałe trzy miesiące...
Może zatem warto rozpocząć challenge z codziennym odpustem ze zmarłych?
Brzmi to, jak idealny pomysł na postanowienie adwentowe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz