Ile razy siedząc przed telewizorem/komputerem/gazetą przeczesywałaś rękami swoje włosy? To taki niewinny gest poprawiający Twój wygląd, a przede wszystkim poczucie dobrego wyglądu. Nad takimi drobnostkami człowiek się nie zastanawia. Traktuje je tak zwyczajnie jak mruganie, czy przełykanie śliny – ot kolejna czynność automatyczna. I pewnie mogłaby taką pozostać dopóki nie zadasz sobie wreszcie pytania:
- To naprawdę moje włosy? Dlaczego tyle ich straciłam? Czy ja łysieję? 8-O
I nagle zaczynasz się denerwować. Obserwujesz swoje zachowanie. Każdy ruch w stronę głowy zaczynasz kontrolować. Nie umiesz pogodzić się z tym, że przy każdym przeczesywaniu ręką włosów – zostaje Ci przynajmniej jeden włos na dłoni.
W przerażeniu szukasz przyczyny wypadania włosów.
To nie może być zbyt silne ich upinanie (co mogłoby naruszyć mieszki włosowe), bo nie upinasz ich wcale. Zresztą całe modelowanie też ostatnio całkiem Ci przeszło (więc odpada zły wpływ takowych środków na włosy), a nawet i suszarki niemal nie używasz (ona też może mieć działanie niekorzystne dla włosów).
Zbyt częste mycie włosów też naraża je na niekorzystne reakcje ze związkami chemicznymi zawartymi w szamponie, ale Ty myjesz je tylko raz na tydzień (w porywach do dwóch razy).
Nie palisz papierosów, nie przeżywaszsilnego stresu i niezatrułaś się ostatnio rtęcią, arsenem, ani tez talem.
Nie odżywiasz się nieprawidłowo (przynajmniej nie na tyle by to mogło spowodować utratę włosów)
Nie przechodzisz jeszcze menopauzy, ani nie masz problemów z hormonami (przynajmniej o tym nic Ci nie wiadomo).
Nie bierzesz też żadnych leków i nie masz chorób, które by to wypadanie mogły wyjaśnić.
Nic, absolutnie nic…
I kiedy tak myślisz nad problemem i widzisz już siebie oczami wyobraźni jako osobę całkowicie łysą przychodzi Ci jeszcze jedno, zbawienne pytanie:
- Ale czy ja naprawdę tracę za dużo włosów?
I dowiadujesz się ze zdziwieniem, że średnio traci się 100 włosów na dobę i jest to zupełnie normalne :roll: . Oczywiście uzależnione jest to od gęstości czupryny (osoby o wyjątkowo gęstych włosach mogą nawet tracić do 200 włosów na dobę, a te z bardzo mizerną ilością – tylko 50).
Niewątpliwie nawyk przeczesywania też nie jest wyjątkowo pomocny…
Morał z tej opowieści jest taki:
Profilaktycznie zwiększ ilość spożywanego żelaza. 8-)
A poza tym...
Nigdy nie wpadaj w niepotrzebną panikę. ;-)
Lepiej sprawdź gruntownie czy masz się czym martwić, a dopiero potem się martw. :lol:

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz