wtorek, 29 września 2015

Zdrowo, czyli drogo?

Ile razy myśląc o zdrowym jedzeniu zastanawiałeś się, czy na pewno cię na nie stać?

Ile razy spoglądałeś w pustą głębię swojego portfela i rezygnowałeś ze zdrowego odżywiania?



Nie będę tu wypisywać frazesów, że zdrowe nie znaczy drogie. Niestety często znaczy. Jak tylko na opakowaniu znajduje się magiczne „Bio” cena od razu szybuje w górę. Nie wnikam, czy taki produkt faktycznie jest zdrowszy (powinien, ale bywa, że i tutaj są pomyłki, przekłamania i oszustwa). Czytałam kiedyś artykuł o nierzetelności informacji na opakowaniach produktów często graniczącej z jawnymi przekłamaniami. Otóż poddano kontroli właśnie produkty BIO i okazało się, że część z nich nie spełnia koniecznych norm i nie powinna posługiwać się tą nazwą. Od tej pory darzę dość dużą dozą nieufności tak oznaczony asortyment. Nie chcę tu nikogo zniechęcać do kupowania ich, bo to, że ja tego nie robię nie znaczy, że inni nie mogą.

- Skoro nie kupujesz jedzenia BIO, to co niby jesz takiego zdrowego i drogiego? – Zapytasz może z nieufnością w głosie. Co miałabym na to odpowiedzieć, skoro jedzenie ogólnie jest dość drogie? Jeśli jeszcze starasz się jeść zdrowo to kupujesz niemal codziennie stosy owoców i warzyw, a mięso wieprzowe zastępujesz wołowym. Dodatkowo nie stronisz od ryb (które są co najmniej dwukrotnie droższe od mięsa). Jesz przy tym dużo bakalii…

Jednak ten wpis wcale nie będzie o tym ile trzeba wydać by jeść lepiej i bardziej zdrowo.

Okazuje się, że już sama mąka i woda wystarcza do tego by poprzez jedzenie zadbać o swoje zdrowie  :lol: .

Chcesz wiedzieć jak to możliwe?

Wymaga co prawda odrobinę cierpliwości, ale z pewnością jest to warte zachodu.

Sposób postępowania wygląda następująco:

Pierwszego dnia (np. o 20:00) mieszamy 50 g mąki żytniej i 50 ml letniej wody (czyli mającej temperaturę: 37o – 40o). Zostawiamy miksturę w temperaturze pokojowej przykrytą ściereczką.

Drugiego dnia o 8:00 mieszamy miksturę, a o 20:00 dodajemy do niej 50 g mąki żytniej i 50 ml letniej wody.

Trzeciego dnia mieszanina zacznie wydzielać octowy zapach. Znowu dodajemy do niej 50 g mąki żytniej i 50 ml letniej wody i wszytko mieszamy.

Czwartego dnia o 8:00 tylko mieszamy, a o 20:00 DOKARMIAMY (czyli dosypujemy 50 g mąki żytniej i 50 ml letniej wody).

Piątego dnia na powierzchni mieszaniny są liczne pęcherzyki powietrza. Jest to znak, że zakwas jest już dobry.



Napisałam o tym jak go wyhodować w domu, bo zawiera cenne probiotyki (czyli bakterie działające na poprawną pracę jelit). Okazuje się, że zakwas obfituje w bakterie kwasu mlekowego, czyli Lactobacillus plantarum. Są one niezbędne do prawidłowego stanu flory bakteryjnej jelit.

Do czego przydatny może być zakwas?

Przede wszystkim do wypieku chleba, bo nie bez powodu nazywa się zakwas na chleb.

Jednak może posłużyć również jako baza do produkcji kwasu buraczanego (na barszcz czerwony) i kwasu chlebowego (na żurek).

Do wytworzenia kwasu buraczanego potrzebujemy wody, obrane i dość grubo pokrojone buraki ćwikłowe, czosnek, sól, ziele angielskie, liście laurowe. Dodanie zakwasu przyspieszy cały proces kiszenia.

Natomiast kwas chlebowy wymaga mąki żytniej, wody, czosnku, liścia laurowego i ziela angielskiego. Również tutaj pomocny jest zakwas (choć również nie konieczny).

Zakwas oczywiście ma też inne zastosowania. Przydatny jest podczas pieczenia ciast, smażenia naleśników i produkcji pizzy. Właściwie większość produktów, w których ciasto powinno wyrastać można przygotować na bazie zakwasu :lol: .

Zakwas to jest uniwersalny półprodukt, którego wytworzenie nie wymaga dużych nakładów finansowych.

Na tym maleńkim przykładzie widzimy, że zdrowo czasem może oznaczać również tanio.

Dobrej nocki życzę

- Gosieńka  8-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...