Co potrzeba do osiągnięcia dojrzałości?
Zdana matura?
Skończone 18 lat?
Własna praca?
Czy może własne mieszkanie?
Wszystko to stanowi jakiś wyznacznik dorosłości, ale nie znaczy, że ludzie z automatu stają się dojrzali. A jeśli myślałeś, że Twoi (dorośli przecież) znajomi są dojrzali wejdź na Facebook’a. Spójrz na swoją tablicę oczami zupełnie obcego człowieka, kogoś kto nie zna twoich znajomych, nigdy ich nie spotkał i nawet nie wie jak wyglądają. Poczytaj pojawiające się posty i wyobraź sobie kto mógłby je napisać.
I co widzisz?
Szacowna pani psycholog, pracująca od lat w swoim zawodzie umieszcza wiele sentencji o opuszczeniu przez przyjaciół i ukochanego. Gdybyś jej nie znał wyobraziłbyś ją sobie jako małą dziewczynkę w okularach, kryjącą się gdzieś za grubą oprawą książki.
Otyły pan w średnim wieku, ojciec dwójki dzieci i wieloletni mąż lubi sprośne żarty, roznegliżowane dziewczyny i szowinistyczne komentarze. Oczami wyobraźni widzisz go jako młodego wyrostka, którego jedynym marzeniem jest zaglądnięcie w końcu jakiejś dziewczynie pod spódnicę.
Jest też kobieta po trzydziestce, z mężem i dziećmi u boku. W postach często umieszcza wyznania miłości do swojego męża. Zastanawiasz się, czy jest pewna swoich uczuć do niego, czy czasem nie powtarza miłosnych laurek po to by stłumić w sobie poczucie winy, wyrzuty sumienia, strach. Wyobrażasz ją sobie jako młodą flirciarę, która przespała się z kolegą z ławki, a potem udaje przed chłopakiem, że nic takiego się nie stało.
Jest też przystojny czterdziestolatek, który najbardziej lubi umieszczać posty o „piątuniu” i „znienawidzonym poniedziałku”. Od razu widzisz go jako niesfornego dzieciaka, który zamiast się uczyć woli na polu ganiać za piłką do wieczora.
Jest też szczupła pani księgowa, która zawsze umieszcza informacje o schroniskach i akcjach charytatywnych dla psów. Od razu widzisz ją oczami wyobraźni jako malucha podnoszącego ziemi każdego robaczka i rozczulającego się nad nim…
I te duże dzieci oduczyły się działać. Myślą, że kliknięcie na „lubię to” przy zdjęciu swojej żony jest równoważne z powiedzeniem jej komplementu. Nie jeżdżą na wakacje po to by się odprężyć, ale by narobić dobrych fotek na swoją tablicę. Zamiast wyjść na ulicę by protestować udostępniają posty o złej sytuacji kraju…
Oto urosły duże dzieci, niezdolne za bardzo do działania, które wolą czas wolny spędzać tak jak w pracy – przed monitorem. Nie umieją wiele zmienić, nie potrzebują zbyt mocno żyć. Giną gdzieś zakopani między swymi postami…
A jeśli czujesz, że jesteś takim właśnie dzieckiem zrób sobie mały odwyk. Spróbuj na tydzień porzucić NK, FB, GG i wszelkie inne strony z "zabijaczami czasu".
I zobacz jak się wtedy czujesz. Może na początku trochę nieswojo, dziwnie, ale szybko odkryjesz, że spacer jest ciekawszy od zdjęć spaceru, że dobra kawa lepiej smakuje niż najlepsze zdjęcie z kawiarni, a żart sytuacyjny, którego byłeś świadkiem jest znacznie zabawniejszy niż niejeden dowcip umieszczany w Internecie...
I nagle poczujesz, że masz więcej czasu, niemal na wszystko!!!
Tak, właśnie robię sobie przerwę od "fejsa" i czuję się z tym bardzo dobrze 8-) .


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz