Pamiętasz „Efekt motyla”? To był film o człowieku, który mógł zmieniać przeszłość, ale nigdy nie wiedział jakie skutki przyniesie jego zmiana. Tak to już jest, że czasem pozornie mała zmiana doprowadza do niesamowicie innych efektów końcowych. Bywa, że rezultaty nie są drastycznie różne, ale jednak nie takie same.
I tak właśnie jest w przypadku pierzgi.
Na pozór pierzga to po prostu pszczeli pyłek. I tak można by ją traktować. Jednakże pierzga to twór nieco inny, o trochę innym składzie…
Dlaczego tak się dzieje?
Otóż pierzga to pyłek kwiatowy, który pszczoły zakonserwowały, żeby móc go przechowywać w czasie zimy. Nazbierane kulki pyłku ubiły w komórkach plastrów. W trakcie tego procesu rozdrobniły kulki i pomieszały z miodem i swoją śliną. Dzięki temu zabiegowi pyłek zyskał enzymy trawienne produkowane przez pszczoły. Potem pozostawiony w komórkach plastrów sfermentował, przez co sam się zakonserwował kwasem mlekowym. Jego dodatkową konserwacją jest też miód, którym to pszczoły zalały go na zimę plastry.
Tak właśnie powstaje pierzga.
W wyniku fermentacji i wzbogaceniu o enzymy skład pierzgi jest bogatszy niż samego pyłku pszczelego. Jego lecznicze działanie jest też szybsze od działania samego pyłku.
O tym co zawiera pyłek pisałam w przy okazji tematu mu poświęconego. Ponieważ pierzga posiada w sobie to samo i jeszcze coś więcej, dziś napiszę tylko o tym „czymś”.
W pierzdze tym czymś „ekstra” są kwasy organiczne, witaminy B, E i K oraz pszczele enzymy trawienne. Znajduje się w niej też więcej miodu niż w pyłku (w składzie którego może być go śladowa ilość potrzebna do utworzenia pyłkowych kulek, ale też może go tam nie być wcale (jako, że kulki pyłkowe pszczoły mogą zlepiać również własną śliną lub nektarem)).
Wiedząc to wszystko nie sposób zaprzeczyć, że pierzga to najwartościowszy pszczeli produkt.
Cóż więcej mogę rzec?
Chyba jedynie:
Wedle gustu oraz woli – pierzga wszystkich zadowoli :lol:
- Gosieńka 8-)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz