W wyborze wartościowego pożywienia dużą rolę odgrywają trzy wskaźniki. O indeksie sytości i indeksie glikemicznym pisałam niedawno. Dziś poruszymy temat trzeciego wskaźnika – równie ważnego co dwa poprzednie.
Każdy posiłek ma określoną gęstość energii. Informuje nas ona o tym ile dany produkt zawiera kcal w jednym gramie, czyli ile ma węglowodanów. Polecane jest spożywanie produktów, które mają mniejszą gęstość energii. To pozwala jeść posiłki mniej kaloryczne, ale sycące.
Jednak zawsze należy pamiętać, że w prawidłowym żywieniu nie możemy całkowicie zrezygnować z produktów o wysokiej gęstości energetycznej. Należy łączyć je z jedzeniem, które jest mniej kaloryczne (a więc i o mniejszej gęstości energii). Niską gęstością energii charakteryzują się produkty z dużą zawartością wody, błonnika i białka, ale małą ilością tłuszczu.
Niską gęstość energii mają owoce i warzywa, chude mięso, drób, ryby, oraz fasole i grochy.
(- Znowu brzmi znajomo :roll: - najwyraźniej od tych owoców i ryb do końca bloga się nie uwolnimy :lol: )
W poprawnie zbilansowanej diecie nie możemy unikać orzechów, bakalii i miodu, choć produkty te są bardzo gęste energetycznie.
Jednak zawsze pamiętajmy, że nie tylko ważna jest ilość spożywanych węglowodanów. Bardzo duże znaczenie ma też rodzaj cukru, czy jest prosty, czy złożony. Cukry proste i sacharoza nie są wskazane. Szybko po ich spożyciu przedostają się do krwioobiegu powodując wyrzut insulinowy (o czym już wcześniej pisałam).
Inną grupę stanowią cukry złożone. Te węglowodany zawarte są w kaszach, ryżu brązowym, nasionach, warzywach strączkowych i produktach pełnoziarnistych. Cukier dostarczany w ten sposób do organizmu nie wchłania się od razu. Aby organizm mógł go przyswoić musi dopiero rozłożyć go na „czynniki pierwsze”, co zajmuje mi o wiele więcej czasu niż to ma miejsce w przypadku cukrów prostych. Takie proces jest bardziej korzystny dla zdrowia. Ponadto jedząc takie produkty jak warzywa, owoce, czy nasiona dostarczamy do organizmu błonnik, który jest przecież niezbędny do poprawnego trawienia pokarmu.
Sporne jest stanowisko w sprawie soków. Z pewnością nie należy pić tych z półek sklepowych i wyprodukowanych z soków zagęszczonych, wzbogaconych w sztuczne witaminy i dodatkową porcję fruktozy (czego i tak nie dowiemy się po składzie, bo fruktoza, to cukier owocowy i nikt nie musi informować, że jej część została zwyczajnie dosypana). Już nawet nie piszę o sztucznych barwnikach i aromatach, bo chyba nikt nie chce dostarczać do swojego organizmu niepotrzebnych (a często też nie całkiem neutralnych dla zdrowia) składników. Choć tutaj muszę powiedzieć, że niedawno zostałam mile zaskoczona. Otóż udało mi się w Biedronce znaleźć sok normalnie wyciśnięty z owoców, a nie wyprodukowany z soku zagęszczonego. Najlepsze soki, to te wyciskane w domu (do tej pory tak też robiłam, aż mi sprzęcik padł. Teraz od czasu do czasu sięgam po te kupione - dopóki moja maszyna czeka na naprawę). Soki powinno się pić świeżo po wyciśnięciu, gdy witamina C jeszcze nie jest utleniona (czyli najlepiej jak np. sok jabłkowy jeszcze nie pociemnieje). I oczywiście najzdrowsze są nie te całkowicie krystaliczne, ale właśnie mętne, a nawet z kawałkami owoców (wtedy zawierają też błonnik tak potrzebny naszemu organizmowi). Lubię wyciskane soki domowe i oczywiście polecam je do picia. Jednak dla zdrowia korzystne jest spożywanie całych owoców i warzyw. Dlatego nawet pijąc soki nie można wyrzec się jedzenia tych produktów w całości.
Na tym kończę ten ciąg węglowodanowy…
I oczywiście dobranoc Wam życzę
- Gośka 8-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz