wtorek, 18 sierpnia 2015

Reaktywacja po hibernacji

Po upale nastaje chłód, a po suszy deszcze. Bywają dni wzmożonej aktywności i takie zupełnie leniwe. Jednak nawet najdłuższy sen kiedyś trzeba przerwać. A hibernacja w końcu musi się zakończyć!

Tak oto i grzybki tybetańskie doczekały się reaktywacji. :-D



Ostatni miesiąc odpoczywały w zamrażalniku czekając na lepsze dla siebie czasy. Teraz, gdy wracamy na stałe do własnego zakątka warto znowu zacząć je hodować. :lol:

Z grzybkami tybetańskimi (jak zresztą i z algami japońskimi) jest tak, że po dokładnym wypłukaniu można je zamrażać. Potem (podobno) pracują tak samo jak wcześniej. Na razie to tylko opinia innych, bo sama pierwszy raz je zamrażałam.

Teraz rozmrożą się i będą wytwarzać cudowny kefir.

Kryształkom tym trzeba codziennie (a maksymalnie co drugi dzień) zmieniać mleko, w którym pływają. Czerpią z niego mikroelementy potrzebne im do życia. Jednocześnie zamieniają je na kefir, więc korzyść jest obopólna. 8-)

Oczywiście (podobnie jak alg japońskich) nie narażamy ich na kontakt z metalem. Zatem sitko dajemy plastikowe, naczynie szklane albo plastikowe i nawet łyżka niemetalowa.

Co do hodowli, to jest ona jeszcze prostsza niż to było w przypadku alg. Ot, do dwóch płaskich łyżeczek kryształków dodajemy szklankę mleka, przykrywamy ściereczką (nigdy nie całkiem szczelnie) i czekamy dzień (lub dwa). Następnie odcedzamy kefir, przepłukujemy kryształki i znowu zalewamy je mlekiem. Postępując w ten sposób codziennie mamy do spożycia kefir świeży, zdrowy i odpowiednio kwaśny.

Taki kefir świetnie się nadaje do młodych, ugotowanych w mundurkach ziemniaków, albo do koktajlu owocowego. Właściwie do wypicia go solo też się nadaje. :mrgreen:

Grzybki tybetańskie bardzo szybko się rozmnażają. Nadmiar możemy wyrzucać, albo wykorzystywać z głową (a jak napiszę innym razem).

Warto je mieć, bo produkują kefir bogaty w wiele szczepów bakterii żyjących w naszych jelitach. Niektóre źródła podają, że 50, inne – że nawet więcej…  Jednak ile by ich nie było, z pewnością działają na naszą korzyść.

Można je karmić każdym mlekiem byleby nie UHT (bo to jest zbyt wyjałowione) i nie bardzo chudym (z pewnością nie takim 0,5%, które już nawet w smaku nie przypomina prawdziwego mleka :-? ).

Jakie mają rozmiary?

Różne i zależne jest to od szczepu, który hodujemy. Mogą mieć 5 mm średnicy, ale mogą też osiągnąć 35 mm średnicy.

Nie służy im trzymanie w lodówce, ale już zamrażanie jest dla nich neutralne. Tak przynajmniej jest napisane w różnych mądrych opracowaniach, bo jak jest w praktyce – niedługo dowiem się tego sama.  8-O

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...