Gdy byłeś dzieckiem i chodziłeś do szkoły czekałeś na wakacje. Wtedy czekałeś też na nastanie czasu, gdy staniesz się dorosły. Potem czekałeś na maturę, egzamin na studia, sesje, a wreszcie obronę pracy magisterskiej. Gdy dorosłeś czekałeś na dobrą pracę, otrzymanie kredytu, potem na wielką miłość, następnie huczne wesele, później na liczną rodzinę… Właściwie cały czas na coś czekałeś, a w ciągu tego czasu nawet nie zauważyłeś, że włos na głowie Ci pojaśniał, czoło wydłużyło się aż do karku, a i w lustrze jest twarz jakaś inna, jakby nie Twoja. Teraz patrząc w złoty płyn za grubym szkłem zastanawiasz się nad tym wszystkim. Cieszysz się, że tak wiele dobrych rzeczy Cię spotkało. I czujesz ulgę, że wszystko ułożyło się tak a nie inaczej. Jednak oprócz tego spełnienia czujesz też potężny żal. Tak wiele czasu spędziłeś na czekaniu, że nie zdążyłeś nawet się tym swoim życiem nacieszyć… :cry:
- Dziś pochylę się nad naszą skłonnością do zbyt częstego wybiegania w przyszłość, albo w przeszłość. Z takich już jesteśmy puzzli poskładani, że czas inaczej biegnie dookoła nas niż w nas. Ile to razy martwimy się czymś, co nie tylko jeszcze się nie zdarzyło, ale być może nigdy się nie zdarzy? I nie ma w tym zbytniej roztropności, bo przejmowanie się „na zapas” nigdy nie jest dobrym pomysłem. Cóż z tego, że dana tragedia nigdy się nie zdarzy jeśli i tak rozmyślając o możliwości jej wystąpienia przestaniemy dobrze w nocy spać, normalnie jeść i cieszyć się życiem? A jeśli nieszczęście i tak spadnie nam na głowę, to będziemy się nim martwić (niepotrzebnie) dwa razy.
Podobnie absurdalne jest nieustanne wracanie myślami do przeżytych już chwil. Skoro coś się stało, to się nie odstanie – i nie ma sensu zastanawiać się „co by było gdyby”.
Piszę o tym, bo wielu ludzi ma skłonność do uciekania od teraźniejszości. Tylko, że prawdziwe życie dzieje się tu i teraz. I wybieganie w którąkolwiek stronę osi czasu nic na to nie pomoże.
O przeszłości nie należy zapominać, ale nie jest dobrze ją rozpamiętywać.
Przyszłość powinno się mieć zaplanowaną i do niej dążyć.
Dzięki temu życie ma cel i sens.
Jednak swój plan na przyszłość trzeba budować racjonalnie, nie gubiąc przy okazji przeżyć dnia obecnego. Cóż z tego, że w ciągu pięciu lat spłacisz kredyt hipoteczny, jeśli będziesz musiał wyjechać od swojej rodziny, a z dziećmi rozmawiać tylko przez skype’a? To nie jest oczywiście koniec świata, ale w bilansie zysków i strat trzeba wszystko brać pod uwagę.
Swoje zdrowie często niszczymy próbując niezbyt rozsądnie realizować swoje plany.
Dlatego ważne jest nie tylko działanie zgodne z planem, ale też opracowywanie planów dostosowanych do naszych możliwości i potrzeb. :-)
… Szkoda tylko, że większość ludzi działa spontanicznie, niczym na autopilocie i nie zastanawia się co będzie robić, jak i z kim żyć za 10 lat… :-(

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz