Spotykasz ją tak zwyczajnie w swojej codzienności i zmienia cały twój świat. Myślisz o niej zamiast pracować, jeść i spać. I nie możesz doczekać się chwili (tego wielkiego szczęścia), gdy znowu będziesz mógł ją zobaczyć. A potem patrzysz jej w oczy i wiesz, że to ta jedyna…
… Miłość to cudowne uczucie. Sprawia, że świat widzimy przez różowe okulary. Na dodatek zakochując się zmieniamy (i to dosłownie!!!) chemię naszego mózgu. Na początku wydziela się noradrenalina, hormon który przyspiesza tętno, zwiększa krążenie, rozszerza źrenice. Często wiąże się z przeżywaniem stresu. Jednak również przy silnych, ale miłych emocjach wytwarza się i wspiera działanie organizmu. W przypadku stanu zauroczenia noradrenalina odpowiada za uczucie podniecenia (tak przecież wtedy częste i długotrwałe :lol: ). Pierwsza faza obfituje też w dużą dawkę dopaminy, która determinuje działania związane z ruchem, radością, emocją. To dzięki niej ludzie zakochani mają więcej sił, ekspresji, motywacji do działania i czują, że mogą góry przenosić. Wtedy nic nie jest dla nich niemożliwe, zwłaszcza jeśli ma to związek z adorowaną osobą. Dopamina to hormon dający też poczcie szczęścia i euforii. W zauroczeniu (bo może nie nazywajmy jednak miłością tego całego oszołomienia i bycia pod silnym wpływem swoich reakcji chemicznych) występują też braki serotoniny. Powoduje to problemy z koncentracją, rozkojarzenie, ciągłe, wręcz obsesyjne rozmyślanie o osobie ukochanej, oraz brak apetytu i bezsenność. W takim stanie organizm ludzki działa na przyspieszonych obrotach. To tak, jakby stale był na środkach dopingujących. Człowiek może wtedy dokonać znacznie więcej niż zwykle, ale bardziej wyczerpuje swój organizm. Dlatego nie może stale być w fazie takiego oszołomienia. I rzeczywiście, to zauroczenie i ekscytacja trwa maksimum dwa lata.
A co potem?
Potem możemy zakochać się jeszcze raz (i znowu zwiększyć dawkę dopaminy zalewającą nasz organizm), albo przejść w fazę stabilnego związku (bardziej prawdziwej miłości, bo połączonej z odpowiedzialnością). W takiej fazie stabilizacji do głosu dochodzi oksytocyna, czyli hormon który odpowiada za przywiązanie i oddanie. U kobiet wzrost poziomu tego hormonu następuje przy dotyku piersi. Dlatego też (albo: między innymi też dlatego) mamy mają tak silną więź ze swoimi dziećmi (które przecież przeważnie karmiły naturalnie). Już po wzroście oksytocyny należałoby się spodziewać, że kobieta uprawiająca przygodny seks będzie bardziej skłonna do zakochania się w partnerze owej przygody niż on w niej. Istotny wpływ na stabilność związku i wierność ma poziom wazopresyny. Okazuje się, że ilość tego hormonu decyduje o predyspozycjach do zdrady. Jego wysoki poziom sprawia, że partner nie szuka odskoczni od swojego życia, odmiany, ani innych kobiet. Jednocześnie zbyt wysoki może prowadzić do problemów z nerkami (gdyż jedną z ról wazopresyny jest wchłanianie z kanalików nerkowych do organizmu wody i sodu, a przez to zagęszczanie moczu). Dlatego sztuczne zwiększanie poziomu tego hormonu mogłoby być dość ryzykowne. Na szczęście w budowaniu stabilnego związku wystarcza utrzymywanie wysokiego poziomu oksytocyny. Nie jest to trudno, gdyż zwykłe przytulenie ukochanej osoby, a nawet tylko pomyślenie o niej zwiększa poziom tego hormonu.
Widzimy, więc, że miłość to nie tylko uczuciowe zjawisko, ale też konkretna dawka odpowiednich związków chemicznych.
Czy jednak jest sposób, aby zwiększyć ich ilość, albo poczuć podobne emocje bez zakochania?
Okazuje się, że tak.
Poziom dopaminy możemy zwiększyć jedząc banany (zwłaszcza te ciemniejsze), gdyż owoce te zawierają chininę dopaminową.
Przydatne okaże się też spożywanie pestek słonecznika, migdałów, sezamu, oraz fasoli, jagód, żurawiny, karczochów, śliwek i truskawek. (A właściwie większości owoców i warzyw, które zawierają przeciwutleniacze niszczące wolne rodniki – głównego wroga dopaminy). Natomiast poziom oksytocyny podnosi nie tylko samo przytulanie, ale też wspólne spędzanie czasu, troska o siebie, prawienie sobie komplementów, poczucie bliskości i bezpieczeństwa.
Działanie związków chemicznych na organizm może być do tego stopnia mylące, że ludzie narażeni na silne emocje mylnie interpretują swoje przeżycia z zakochaniem. Przeprowadzony był eksperyment, w którym mężczyzna miał przejść po linowej kładce i odpowiedzieć na kilka pytań ankieterki. Połowa badanych miała łatwe warunki zadania, a połowa trudniejsze (most był wprowadzony w ruch). Mężczyźni w pierwszej grupy rzadziej interesowali się samą osobą ankieterki. Inaczej było z drugą grupą badanych. Tutaj częściej badani uznawali, że się zakochali w ankieterce. Różnicę tę wyjaśniono zwiększonymi emocjami związanymi z wykonaniem zadania, a więc pobudzeniem szybszego krążenia, oddechu, stresu. Osoby często interpretowały te reakcje organizmu jako zakochanie i stąd brał się błąd. . .
W miłości ogromną rolę zajmują uczucia, szczerość, zaufanie. Jednak zawsze warto pamiętać, że równie duże znaczenia ma tutaj chemia…
Miłość to nie tylko uczuciowe zjawisko, ale też konkretna dawka odpowiednich związków chemicznych.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz