piątek, 21 sierpnia 2015

Narkotyk ogólnodostępny

Otwierasz książkę, a tam pojawia się narkoman, który całkiem przegrał już życie. Nie utożsamiasz się z nim. W końcu nigdy nie byłeś w jego sytuacji. Potem otwierasz gazetę. Czytasz o kolejnych zatruciach dopalaczami i czujesz tą swoją wyższość egzystencji. Nie tracisz swojego życia na głupoty, nie rozmieniasz go na drobne upajając się złudnym szczęściem. Myślisz z dumą:

„nigdy nie wziąłem żadnego narkotyku”.

I wyobraź sobie, że nie jest to prawda.



Przecież już ten na pozór normalny i nieszkodliwy alkohol (dostępny na półkach sklepowych) ma podobne działanie. Przez fakt uznawania go za coś innego (podświadomie przyjęto, że lepszego) od narkotyku wielu ludzi przyjmuje go bez wcześniejszej refleksji.

A ilu z nich wpada przez alkohol w choroby, nałóg, albo ginie w wypadkach drogowych?

Gdyby alkohol był taki bezpieczny nie niszczyłby ludziom życia.

Zastanówmy się jednak dokładniej nad aspektem zdrowia w kontekście spożywania alkoholu.

Po wypiciu go człowiekowi przyspiesza tętno, wprost szaleje układ krążenia, a więc i serce. Okazyjne narażenie organizmu na taki wstrząs, nie powoduje uszczerbku na zdrowiu. Jednak częste, może prowadzić do choroby mięśnia sercowego, nadciśnienia, zaburzeń obwodowego układu nerwowego (czucia, uczucia zimna, ciepła). Już jednorazowe, ale intensywne upojenie się alkoholem może doprowadzić do zapalenia pozagałkowego nerwu wzrokowego.

Oczywiście wszyscy wiemy, że ludzie pijani zachowują się inaczej, są bardziej butni, skłonni do ryzykownych działań, czasem agresywni. Dzieje się tak, z powodu zaburzeń w układzie nerwowym. Właściwie każda dawka alkoholu pozostaje nie bez wpływu na ten układ. Przy mniejszym spożyciu reakcje są inne, często niewidoczne. Jednak i wtedy zaburzony zostaje słuch, wzrok, oraz precyzja ruchów. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie abstynencji podczas prowadzenia samochodu.

Osoby często spożywające alkohol miewają brak apetytu. To z kolei zaburza pracę nie tylko żołądka, ale też wątroby, dwunastnicy, nerek i jelit. Dzieje się tak, ponieważ organizm zamiast dobroczynnych składników (witamin, składników mineralnych, białek, tłuszczów) otrzymuje tylko truciznę (tak, to nie jest przejęzyczenie: alkohol zatruwa organizm, więc jest trucizną!!! )

Tutaj wątroba jest szczególnie narażona, bo to ona odpowiedzialna jest za zutylizowanie alkoholu. Jeśli więc zostaje obciążana przez nadmiar alkoholu, a na dodatek nie ma wsparcia w odpowiedniej diecie może ulec uszkodzeniu. Jej choroba może przebiegać bezobjawowo, ujawniając się już w zaawansowanym stadium.

Również płuca gorzej funkcjonują u osób często spożywających alkohol. Z powodu przekrwienia naczyń krwionośnych i upośledzenia ich działania wszelkie choroby (w tym również płuc) mogą być groźniejsze i trudniejsze do wyleczenia. Tak jest w przypadku wszelkiego rodzaju zapaleń płuc. Długotrwałe spożywanie alkoholu może przyczynić się do zachorowania na gruźlicę płuc.

Spożywanie alkoholu negatywnie odbija się również na ludzkiej psychice. Zaburzenia działania układu nerwowego mają wpływ również na problemy z pamięcią, koncentracją uwagi, długotrwałym myśleniem. Otępienie spowodowane tą używką to tylko wierzchołek góry lodowej w kontekście wpływu alkoholu na psychikę człowieka. Znacznie gorzej rzecz wygląda w przypadku alkoholików, którym nieobce są psychozy, otępienie, paranoje, majaczenie, halucynacje, padaczki…

Nie rozwijajmy się nad tymi przykrymi tematami.

Wystarczy rozumieć, że alkohol to nie „bułka z masłem” i nie jest tylko „napojem chłodzącym”.

Jednocześnie wcale nie jest lepszy od konopi, więc cała wojna o brak możliwości zalegalizowania narkotyków mija się z celem.  Od dawna mamy (legalnie w sklepach) używki, którymi możemy się otumaniać, zatruwać, niszczyć i zabijać...

Pomysł na ten temat nasunęła mi ulotka na kręgielni, na której było wyszczególnione jakie witaminy zawiera piwo. Zainteresowała mnie ta kwestia, bo dotąd nie doceniałam tego trunku. Poczytałam o tym więcej. Okazuje się, że owszem, zawiera witaminy z grupy B (B1, B2, B3, B6, B9, B12) oraz wapń, żelazo, magnes, fosfor, potas, sód, cynk.

Ponadto piwo niepasteryzowane jest też priobiotykiem (zawiera korzystne bakterie jelitowe, podobnie jak produkty kiszone i fermentowane).

Z kolei czerwone wino posiada resweratrol, składnik antyrakowy (ale pamiętajmy, że składnik ten znajduje się też w innych produktach żywieniowych, takich jak: orzechy, kakao, skórki pomidorów, jabłka, owoce jagodowe).

Dlatego czasem można się napić szklankę dobrego piwa (czy lampkę czerwonego wina).

Jednakże do częstszego i bardziej intensywnego spożywania nawet tych (wydawałoby się) zdrowszych alkoholi nie namawiam.

Dlaczego?

Zawsze trzeba pamiętać, że nawet najmniejsza dawka alkoholu zaburza przyswajanie tłuszczów, a co za tym idzie – również witamin które są rozpuszczane w tłuszczach (A, D i E).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...