Co może być ważniejsze niż życie tu i teraz?
Gdzie szukać rozwiązania gdy nauka mówi, że go nie ma?
Co może być silniejsze od ograniczeń fizycznych?
W świecie skazanym na zagładę jedynie przesiedlenie ludzi na inną planetę daje szansę przetrwania. Tylko, że nie tak łatwo przesiedlić kogokolwiek, gdy nie ma odpowiedniej do tego aparatury, ani planety nadającej się na nowe mieszkanie. Szansę daje korytarz zakrzywiający czasoprzestrzeń umieszczony nie wiadomo przez kogo, ale należy wierzyć, że kogoś pokojowo nastawionego. Kilku badaczy wyrusza zbadać planety znajdujące się za owym przejściem. Każdy ma za zadanie sprawdzić jedną z nich, wysłać dane pomiarowe, a w razie problemów (lub braków tlenu) przejść w stan hibernacji. Tylko trzy planety przesyłają sygnały rokujące dobrze. Do Ziemi dochodzą dopiero po 10 latach, ale wyprawa jest już przygotowana. Istnieją dwa plany. Jeśli po ponownym zbadaniu, któraś z planet okaże się możliwa do zamieszkania, to istnieją dwa plany działania. Jeden z nich zakłada, że naukowcy dokończą pracę nad sterowaniem grawitacją, przez co będzie możliwe przesiedlenie całej ludzkości w inne miejsce. Plan B przyjmuje bardziej pesymistyczny obraz - że nie uda się przesiedlić ludzkości. W takiej sytuacji astronomowie mają założyć nową kolonię korzystając z bazy przewożonych w statku zarodków. Z planem A pojawiają się niepokojące problemy, bo do obliczeń potrzebne są równania osobliwości czarnej dziury. Danych do tych równań brak, bo wszystko co dostaje się do czarnej dziury już nie może się z niej wydostać...
Film "Interstellar" jest niezwykły. To nie jest typowa opowiastka amerykańska, w której główny bohater rozwala całe wojsko czy asteroidę i szczęśliwie wraca do domu. Tu nie ma szczęśliwego zakończenia (a przynajmniej nie szczęśliwego w typowy dla filmów sposób).
Ciężko zostawić rodzinę i dotychczasowe życie wiedząc, że gdy się wróci minie wiele lat, a może całe życie. Zresztą powrót sam w sobie nie jest przez nikogo gwarantowany, bo któż mógłby zapewnić bezpieczeństwo podróży stojącej pod ogromnym znakiem zapytania?
Film obfituje w nurtujące powieściopisarzy tematy z zakresu teorii względności i fizyki hiperprzestrzeni.
I nie da się ukryć, że zagadnienia upływu czasu, zakrzywienia czasoprzestrzeni i hiperprzestrzeni są w nim bardzo interesująco przedstawione. Przejście w piąty wymiar przypomina mi nieco ujęcie z minipowieści Jacka Dukaja "Zanim noc". I nie ukrywam, że myślenie o takich możliwościach jest niecodziennym wysiłkiem myślowym. Dlatego, dla tych, których nie pochłaniają czarne dziury, zakrzywienie czasoprzestrzenne, czy piąty wymiar też znajdzie się coś ciekawego.
"Interstellar" to również opowieść obyczajowa. Widzimy tu problem rozłąki ojca z dziećmi, woli przeżycia za wszelka cenę i utraconej miłości.
Tylko do zakończenia mogłabym się nieco doczepić. Wklejanie na koniec (niemal na siłę) wątku romantycznego budzi moje szczere zdziwienie. Może lepiej jakby już nic nie dodawali, albo zastosowali bardziej tragiczne zakończenie (ofiara zawsze budzi respekt i zwiększa pozycję w rankingu dobrych filmów).
... Ale nie będę się czepiać... :)
W sumie od dawna żaden film tak bardzo mi się nie spodobał jak ten, więc mogę tylko zaprosić do obejrzenia go.
Zatem miłego oglądania :)
- Gosieńka 8-)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz