czwartek, 5 listopada 2015

Skrzydlak

Miałam nie pisać o tym, ale...
Zasadniczo jednak zdrowie, to również zdrowie psychiczne i wszystko co się z nim wiąże. Jeśli zatem obszernie poruszam tu tematy żywienia ciała, dlaczegóż bym miała pominąć te związane z pokarmem dla duszy?

A właśnie czymś takim była dla mnie sztuka, na której ostatnio (wczoraj  :lol: ) byłam z moim maleństwem.

Zasadniczo przedstawienie to było zrealizowane pod kątem dzieci. Stąd głównym bohaterem jest chłopiec, fabuła kręci wokół szkoły, rodziców i kolegów, a do rekwizytów należy skakanka i piłka.

Jednak nie jest to opowieść tylko dla dzieci. Zawiera w sobie wiele ponadczasowych i ponad-wiekowych treści.

Sztukę Davida Almonda ciężko jednoznacznie zakwalifikować do jednego rodzaju literackiego.

Niby to dramat, ale odrobinę straszny. Momentami można się śmiać, bo pojawiają się zabawne sceny. Oprócz tego wszystkiego jest to też opowieść pełna grozy również innej niż ta ze starego garażu, w którym mieszka dziwny stwór


Groza ta ma na imię: BEZRADNOŚĆ.  :-|

O czym jest przedstawienie "Skrzydlak", o którym właśnie piszę?

To na pozór zwykła historia o rodzinie, która kupuje stary, zrujnowany dom, remontuje go i się tam przeprowadza. Jednym z głównych wątków jest historia małej, dopiero co narodzonej siostry głównego bohatera, która jest umierająca. Cała opowieść zbudowana jest na filarze problemów zdrowotnych siostry, zafascynowaniu dziwnym i ledwo żywym mieszkańcem garażu, oraz budowaniem przyjaźni z nowo poznaną sąsiadką.

Ciekawy jest też poruszony tu temat bezsensowności masowej nauki w szkole i ujednolicaniu w ten sposób talentów i pasji młodych ludzi...

Warto zaznaczyć, że nie tylko sama historia jest artyzmem.

Również sposób przedstawienia, wspaniała gra aktorska, zabawne, a często gorzkie dialogi i prześwitująca przez wszystko smutna rzeczywistość nadają "Skrzydlakowi" niesamowity kształt i wymiar.

To niewiarygodne, że w jednej chwili cała sala wybucha śmiechem (np. przy wzmiance o zdezelowanym klozecie w pokoju, obok łóżka), by w następnej mocno się zasmucić...

W Teatrze Ludowym byłam na wielu przedstawieniach z moim dzieciątkiem. I muszę przyznać, że to było znacznie poważniejsze, mądrzejsze i doroślejsze niż np. "Kot w butach" czy "Przygody Arka Noego".

I co ciekawe - mojemu ośmioletniemu maleństwu sztuka ta też się podobała. Ciemny garaż z budzącym grozę lokatorem wzbudzał w niej strach, ale nie taki by chciała się schować, czy nawet uciec. Szczęśliwie przeżyła te straszne chwile i resztę przedstawienia oglądała z zapartym tchem.

Zatem zachęcam do obejrzenia "Skrzydlaka". Jest to sztuka przeznaczona głównie dla dzieci, ale napisana nie tylko dla nich...  :lol:

Miłego oglądania

- Gosieńka  8-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...