Dziś napiszę o czymś, czego dopiero się uczę. Tytuł pewnie kojarzy Ci się z odpowiednią dietą, zbilansowanym poziomem tłuszczów i witamin, należytą ilością wody… Jednak tym razem nie będzie o tym CO JEŚĆ, ale W JAKI SPOSÓB…
Przede wszystkim ważne są WIELKOŚCI KĘSÓW.
Powinny być małe, właściwie to im mniejsze, tym lepsze. Wtedy wszystko można dokładniej zmiażdżyć przy gryzieniu. A o tym, że wielkość połykanego pokarmu ma znaczenie przy jego trawieniu chyba nie muszę Cię przekonywać. :-?
Drugą zasadniczą rzeczą jest CZAS PRZEŻUWANIA pokarmu.
Powinien być maksymalnie wydłużony. Najlepiej jest jeden kęs gryźć co najmniej 20 razy. Wtedy można mieć pewność, że jedzenie jest należycie rozdrobnione. Sama zauważyłam jeszcze jedną rzecz – przeżuwając jedzenie dłużej bardziej czuję smak potrawy. Dzięki kubkom smakowym umieszczonym na języku w jamie ustnej zachodzi wstępny etap trawienia, a dla mnie – cieszenia się walorami smakowymi.
Trzecią istotną rzeczą jest SKUPIENIE SIĘ NA JEDZENIU.
Nie wiem jak Ty, ale ja z małymi kęsami i z długim przeżuwaniem na razie mam problem. Dopóki myślę o tym, to nawet mi się udaje. Jednak już odwrócenie uwagi (Internetem, filmem, czy czytaniem) sprawia, że zapominam jak mam jeść i pochłaniam pokarm z zawrotną szybkością, bez refleksji nawet co nim jest. Dlatego lepiej już celebrować posiłki jako niezwykłe doznanie kulinarne i cieszyć się nimi niż jeść niejako „przy okazji”. Takie jedzenie bardziej przypomina wrzucanie w siebie (niczym do kosza) wszystkiego co popadnie…
Trzecią sprawą jest ROBIENIE sobie PRZERW PRZY POSIŁKU.
Jak pewnie wszyscy wiedzą opóźnienie sygnału przesyłany z żołądka do mózgu o najedzeniu jest ewolucyjną pozostałością po naszych prehistorycznych przodkach. Kiedyś, gdy ludzie często głodowali miało to sens (opcja: albo upolujesz, albo umrzesz z głodu z pewnością była bezlitosna). Wtedy zjedzenie ponad potrzebę było szansą przeżycia. Dziś, większość ludzi jedzenia ma pod dostatkiem. I choć może narzekać na jego jakość, czy sposób wytwarzania, przynajmniej nie głoduje. Dlatego teraz opóźnione odczuwanie nasycenia nie jest już dla ludzi korzystne. Wolne jedzenie i na dodatek małymi kęsami sprzyja temu, by mniej zjeść ponad to co potrzebujemy. Jeszcze lepszym sposobem na uniknięcie przejadania się jest zrobienie sobie przerwy przy posiłku. Nie mówię, o niedzielnym rodzinnym obiedzie, gdzie wstanie od stołu graniczy z zamachem stanu :lol: . Jednak jeśli nie wiążą nas towarzyskie konwenanse, lepiej na chwilę przestać jeść niż zjeść za dużo. Po chwili można wrócić do jedzenia, jeśli nadal czuje się głód. Oczywiście istnieje duża szansa, że głodu już się nie poczuje i dalsza konsumpcja nie będzie potrzebna :roll: . Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie to się super sprawdza. Robię sobie małą przerwę na FaceBooka i po chwili czuję, że jednak już sobie pojadłam. :mrgreen:
Czwartą zasadą odpowiedniego jedzenia jest UNIKANIE PICIA PODCZAS POSIŁKU.
Dla mnie to w dalszym ciągu Matrix. Staram się jak mogę. I nawet czuję, że mocniej odczuwam smak, gdy nie rozcieńczam go wodą. Jednak nauczyłam się pić w czasie posiłku i jest to dla mnie ciężkie do pokonania. Kilka razy już mi się udało, ale to dla mnie niezwykle trudne. Powinno się robić ok. dwudziestominutowe przerwy między piciem, a jedzeniem. Na szczęście w przypadku osób zdrowych, nie cierpiących na zaburzenia trawienno-żołądkowe ta zasada nie jest istotna. A ponieważ jestem zdrowa mogę zarówno pić jak i nie pić do posiłku :twisted: . I tej wersji się trzymajmy!!! :-?
Generalnie wolniejsze jedzenie, lepiej wpływa na zdrowie. Dlatego zanim sięgniesz po kolejną kanapkę przypomnij to sobie ;-)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz