Czy można zaprzyjaźnić się z drapieżnikiem?
Czy to możliwe, by wyzbyć się naturalnego instynktu na rzecz społecznych relacji?
I wreszcie:
Czy warto zagłuszać w sobie chęć ucieczki, naturalny niepokój, odruch by nie podchodzić za blisko?
Czy to możliwe, by wyzbyć się naturalnego instynktu na rzecz społecznych relacji?
I wreszcie:
Czy warto zagłuszać w sobie chęć ucieczki, naturalny niepokój, odruch by nie podchodzić za blisko?
- W bajce „Zwierzogród” problem ten poruszony jest bardzo dobitnie. To tutaj pokazany jest świat, jaki wypracowały zwierzęta w toku społecznej ewolucji. Dobrowolnie zrezygnowały z podziału: drapieżnik – ofiara na rzecz bardziej postępowych relacji obywatelskich.
Czy to działa? Czy naprawdę można będąc owieczką pracować razem z lwem?
Okazuje się, że tak. Skok cywilizacyjny wśród zwierząt był na tyle duży, że nauczyły się nie polować na siebie i nie trząść się ze strachu na widok innych.
Tylko, jak w każdej historii i tutaj pojawia się problem.
Tym problemem jest nagłe dziczenie, które dopada tylko drapieżników. Nie widzieć skąd zaczynają wpadać w szał, ich oczy zmieniają barwę, a zęby niepokojąco się wyostrzają. I zamiast swej (tak mocno wypracowanej przecież) łagodności stają się bardzo niebezpieczni.
Czy to tylko sporadyczne przypadki, czy może działanie jakiegoś genu, który posiadają drapieżniki, a który do tej pory był w uśpieniu?
Po dwudziestu przypadkach rzecz staje się nie tylko niepokojąca, ale wysoce alarmuąca. W Zwierzogrodzie następuje nieopanowany wybuch paniki. Nagle zatarte wcześniej podziały, utwierdzają się na nowo. Nie ma już ogólnego porozumienia i spokoju…
Co dalej się dzieje?
Czy istnieje na to jakiś sposób, aby znowu było przyjaźnie?
…Końca bajki nie powstydziłby się najlepszy kryminał – jest nieoczekiwany zwrot akcji, zaskakujące odkrycie i mrożąca krew w żyłach jazda starym, rozwalającym się pociagiem.
„Zwierzogród”, to jedna z tych bajek, na które dorośli idą z machnięciem ręki bez żadnych pozytywnych oczekiwań, a wychodzą z uśmiechami na twarzach i takim „wow” utrwalonym gdzieś w myślach.
Nie da się ukryć, że nie jest to historia standardowa. Nie pojawia się tutaj obok głównego bohatera, druga postać, która jest nadmiernie rozgadana, ciamajdowata i denerwująca. Ponadto nie ma tutaj żadnego wątpu romantycznego (i bardzo dobrze!). Na dodatek główni bohaterowie nie dysponują żadnymi super-mocami. A czarne charaktery…, no właśnie – czarne charaktery, do końca nie wiadomo, że są czarne.
Ponadto bajka ta ma bardzo mocne, pozytywne przesłania.
Mówi o tym, że trzeba nie tylko marzyć, ale też ciężką pracą walczyć o spełnienie swych marzeń. A na innych nie należy patrzeć przez pryzmat przesądów i uprzedzeń.
- To proste na pozór rzeczy, ale jak często o nich zapominamy.
Może, więc warto pochylić się nad ta bajką i zastanowić się nad tymi – jakże ważnymi – kwestiami.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz