niedziela, 21 lutego 2016

Krowarzywa

Czy będąc wegetarianinem (albo jeszcze lepiej: weganinem) można zjeść dobrego burgera? A jeśli już można, to właściwie gdzie?


Pewnie coraz więcej jest takich miejsc. Dzisiaj trafiłam do jednego z nich. Nazwa się „Krowarzywa”.


Wystrój niespecjalnie wyszukany (nierówno pomalowane lamperie, mało miejsc do siedzenia, problem ze znalezieniem wolnego haczyka na wierzchnie okrycie). Jednak pomimo tych mankamentów, miejsce to wydaje się dość intrygujące.

Na pierwszy plan wybija się pewna surowość wnętrza – proste, drewniane stołki, najzwyklejsze stoliki, lampy w abażurach bardziej przypominających kilka posklejanych drewienek aniżeli faktyczną osłonę dla żarówki… Wszystko to, pomimo wręcz nadmiernej prostoty daje jednak jakiś klimat.
Może jest to klimat z pogranicza kącika dziecięcego, kultury eco i minimalizmu, ale jednak wrażenie jest dość przyjemne.

Nieprzyjemna natomiast jest kolejka (choć oczywiście nie mogę powiedzieć, czy tak jest tam zawsze, czy tylko gdy ja tam wstąpiłam). Stanie w ogonku ze świadomością, że być może trzeba będzie wziąć jedzonko na wynos, bo brakuje wolnych stolików – to dość smutna perspektywa :roll:  .

Zajmijmy się jednak samym menu.


Po pierwsze jest dość krótkie. Znajduje się w nim raptem sześć burgerów i pięć koktajli. Daje to dużą szansę na faktycznie świeże, na bieżąco przygotowywane jedzenie. To zachęca do spróbowania.

I powiem, że istotnie warto to zrobić!

Burger warzywex wprost wysypuje się ogromną ilością składników. Wszystkie warzywne, niektóre marynowane. Z wybranymi sosami jest to smakowite żarełko.

Dość inspirująco przestawia się też tofex. Zawiera wędzone, marynowane i grillowane plastry tofu. (Wstyd się przyznać, ale nie będąc wegeterianinem, ani weganinem nigdy nie próbowałam tofu, ale od dziś wiem, że mi smakuje). Każdy burger posiada wiele warzywnych składników co urozmaica jego smak, wartość odżywczą i estetykę.

Koktajle też przedstawiają się smakowicie. Zwierają nie tylko owoce, ale też takie składniki jak świeży imbir, szpinak, natka pietruszki, seler naciowy, jagody goji, karob, mleko ryżowe, białko grochu i spirulina.

Osobiście udało mi się spróbować koktajlu zrobionego z karobu, banana, mleka ryżowego i białka grochu. I muszę przyznać, że okazało się to dość smaczny wybór!

Podsumowując powiem tylko tyle:

Na pewno warto wstąpić na ulicę Sławkowską 8 i spróbować burgerów innych niż te popularne i jakże niezdrowe.  Nie trzeba być od razu wegetarianinem, czy weganinem. Wystarczy być zwykłym człowiekiem żądnym poznania nowych miejsc i smaków…

Zatem smacznego Wam życzę

- Gosieńka 8-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...