poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Tamarynd

Można stanąć obok Hyperiona i z namaszczeniem celebrować potęgę jego pnia. Przechodząc Murem Chińskim można zadziwić się jego wielkością i przemijalnością. Stojąc na Grand Canyon Skywalk nie sposób nie być oczarowanym widokiem Wielkiego Kanionu.

Jest wiele cudów natury. I wiele z nich, aby zobaczyć trzeba się gdzieś wybrać. Nie inaczej jest z roślinnością tropikalną. Weźmy pod uwagę taki tamaryndowiec indyjski. Drzewo to, choć pochodzi z Afryki obecnie występuje również w Azji, na Florydzie, Jamajce i w Ameryce Środkowej. Jest wszechstronnie wykorzystywane przez człowieka. Z powodu dużej twardości, odporności na szkodniki i ciekawego czerwono-żółtego koloru jego drewno służy do wyrobu mebli i posągów. Nasiona tamaryndowca są przydatne do tworzenia biżuterii. Po ich zmieleniu uzyskuje się proszek o właściwościach podobnych do krochmalu. Zmielony miąższ owoców stosuje się do farbowania ubrań mnichów.

A owoce, to już zupełnie odrębna opowieść…  :-D

Owoce tamaryndowca nazywamy tamaryndami. Osiągają do 20 cm długości i 3 cm szerokości. Ich barwa jest ziemista, raczej brunatna. Nie powalają wyglądem, bo bardziej przypominają jakiś korzeń, lub może kawałek łodygi. Takie skojarzenia raczej nie kuszą do spróbowania. Jednak, mimo to i tak warto je skosztować.


Rozłupuje się je jak strączek fasoli. Skojarzenie nie jest przypadkowe, gdyż tamaryndowiec należy do rodziny bobowatych (w Polsce przedstawicielami tej rodziny jest m.in. groch, cieciorka, ciecierzyca i fasola). Po zdjęciu twardej łupiny znajdujemy miąższ. Jest to delikatnie lepka część owocu, którą faktycznie można spożyć. Zapachem przypomina nieco gałkę muszkatołową (a może bardziej melasę? – Ciężko to stwierdzić, gdy wraz z każdym wdechem tamaryndu przychodzą na myśl rozmaite przyprawy…).
A smak? :roll:

Raczej kwaskowaty. Jednak nie jest to kwas nie do pokonania, czy też zbyt mocny, że aż niezjadliwy. Tutaj mamy do czynienia bardziej z kwaskowatością kwasu askorbinowego.

 W sumie dobre to jest! :lol:

Pod ową kwaskowatą osłoną (miąższem) znajdują się czarne ziarenka. Od razu nasuwa się skojarzenie z małymi kamyczkami. To są właśnie owe nasiona, z których tworzy się ozdoby lub „krochmal” do usztywniania tkanin. Faktycznie twarde „toto” i dość ładne w swej surowej fakturze i wyrazistej czerni.

Miąższ to w jednej czwartej cukier inwertowany (glukoza i fruktozy). Poza tym zawiera kwaśny winian potasu (6-8%), kwas winowy (6-10%), sole mineralne (ok. 4%), pektyny, poligalakturoniany, kwas jabłkowy, kwas cytrynowy (do 4%), oraz sole kwasów organicznych – ok. 10%.

W medycynie służył jako środek przeczyszczający, ale okazuje się, że jego nasiona mogą być przydatne w leczeniu zespołu suchego oka i wszelkim uśmierzaniu dolegliwości spojówek i gałki ocznej. To z nasion tamaryndowca wytwarza się substancje o nazwie Tamarind Seed Polyose – TSP, czyli tzw. substytut łez.

To oczywiście nie koniec pożytecznych zastosowań tamaryndu. Jego bogaty i niecodzienny smak znalazł swoje miejsce w kuchni. Otóż wykorzystuje się go jako przyprawę, oraz składnik gotowych sosów.

No to smacznego i...

… dobrej nocy Wam życzę :mrgreen:

- Gosieńka 8-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...