czwartek, 16 czerwca 2016

Pszenne zło

Dużo ruszasz się, ćwiczysz, ograniczasz spożycie tłuszczów i jesz wyłącznie bułki pełnoziarniste, a jednak nadal nie możesz pozbyć się nieatrakcyjnej oponki na brzuchu?
Być może twój wróg jest bliżej niż myślisz i cały czas działając na twoją niekorzyść cicho śmieje się z twoich daremnych wysiłków.
Teraz zapewne analizujesz szybko w myślach swój tryb życia, nawyki, dietę, szukając tego zatajonego wroga. I jeśli nadal nie możesz go znaleźć (lub znalazłeś kilku, ale zupełnie innych), to przyjrzyj się wnikliwiej swoim śniadaniom.

Co zwykle spożywasz gdy rano wstaniesz?
Może to są kanapki, może naleśniki a może gofry. Wszystkie te produkty mają jeden wspólny mianownik - powstały na bazie pszenicy.


Pszenica, to produkt nad spożywaniem którego warto się zastanowić.
Nie jest to ta sama roślina, którą spożywały nasze babki . W ciągu ostatnich 50 lat pszenica została tak bardzo zmieniona genetycznie, że w istocie, to już zupełnie inne zboże. Jej wcześniejsza wersja (a także pierwotna samopsza i płaskurka) miały ziarna mocno przylegające do łodygi i łuski. Tymczasem obecna pszenica ma ziarna bez łusek, co usprawnia proces oddzielania ziaren od źdźbła. Ponadto jest też niższa od swoich poprzedniczek z powodów ekonomicznych. Jest krótsza, potrzebuje mniej czasu na wzrost. Modyfikacja genetyczna pszenicy to tworzenie nowych odmian i krzyżowanie gatunków. Jedną z technik hybrydyzacji jest krzyżowanie wsteczne, polegające na kojarzeniu potomstwa odmiany z jej rodzicami.  I wszystko byłoby w porządku (wszak każdy woli lepszy i wydajniejszy produkt), gdyby nie jedno ALE…

Podczas dokonywania kolejnych modyfikacji i owego „ulepszania”, nie badano wpływu takich zmian na ludzkie zdrowie. Sprawa jest o tyle ważna, że zmieniając u rośliny widoczne cechy fizyczne (takie jak wzrost, wygląd ziarna, ilość łusek) zmianie uległy też ich białka. Po porównaniu białek hybrydy pszenicy z jej odmianami macierzystymi okazało się, że 5 procent białek jest wyjątkowych, niespotykanych u żadnego z rodziców. Poprzez hybrydyzację najbardziej istotnie zmieniają się białka glutenu pszenicy. Po dziesiątkach tysięcy krzyżowań, zmiana pszenicy jest tym bardziej znacząca. Niestety ma to też ogromny wpływ na nasze ZDROWIE.

W 70% pszenica składa się z węglowodanów. W węglowodanach złożonych w pszenicy trzy czwarte to amylopektyna (rozgałęziony łańcuch jednostek glukozy), a jedna czwarta to amyloza (linearny łańcuch glukozy). Obie składowe ulegają strawieniu przez enzymy wytwarzane przez gruczoły ślinowe i żołądek, zwane amylazy. Tu jednak pojawia się między nimi różnica, bo amylopektyna jest rozkładana na glukozę, a amyloza częściowo jest tylko trawiona, a częściowo trafia w niezmienionej postaci do okrężnicy. Ta nagła zmiana amylopektyny w glukozę jest głównym powodem wzrostu cukru we krwi po zjedzeniu pszenicy (lub produktów pszennych). Dla jasności warto zaznaczyć, że nie tylko produkty pszenne zawierają amylopektynę. Jej inne odmiany znajdziemy również w ziemniakach i bananach (amylopektyna B)  oraz w roślinach strączkowych (amylopektyna C). Jednakże nie są tak dobrze przyswajalne, jak amylopektyna z pszenicy (amylopektyna A). Dlatego właśnie spożycie pszenicy (i produktów pszennych), bardziej podwyższa poziom cukru we krwi niż konsumpcja innych węglowodanów (w tym również zwykłego cukru prostego).

W ten sposób tak popularna i wszędzie rozpowszechniana piramida żywieniowa nagle staje się przeterminowana.


Znając IG (indeks glikemiczny) poszczególnych produktów nietrudno znaleźć, ku temu dowód. Otóż chleb jasny ma IG (Indeks Glikemiczny) równy 69, a chleb pełnoziarnisty – 72. Tymczasem zwykły cukier biały, czyli sacharoza – 59, baton Mars – 69, a Snickers – 41*.

Po co jednak osobom, które nie są chore na cukrzycę wiedzieć takie rzeczy?
Powód jest prosty – Nie tylko diabetyk powinien zwracać uwagę na poziom cukru we krwi.

Przemawia za tym jedna ważna przesłanka o nazwie INSULINA.
Insulina jest hormonem białkowym, który ma za zadanie obniżać poziom cukru we krwi poprzez przeniesienie go do komórek organizmu i przekształcenie w tłuszcz. Dlatego też wyrzut glukozy powoduje wzrost poziomu insuliny. A stąd jest już bardzo blisko do otyłości (im wyższy poziom glukozy w pożywieniu, tym większy wyrzut insuliny, a więc i więcej odłożonego tłuszczu w organizmie).

Spożywaniu pszenicy głównie towarzyszy otyłość brzuszna. Im organizm gorzej reaguje na insulinę (tzn. jest na nią oporny, przez co potrzebuje wytworzyć jej więcej, aby móc obniżyć poziom cukru we krwi) tym otyłość brzuszna jest większa, a zagrożenie wystąpienia cukrzycy bardziej realne.
Warto tu zaznaczyć, że tłuszcz brzuszny znacznie różni się od tkanki tłuszczowej na pozostałych partiach ciała. Otóż wzrost tłuszczu brzusznego obniża (nie bardzo wiadomo w jaki sposób) poziom adiponektyny (ochronna cząsteczka z tłuszczów w całym organizmie zmniejszająca ryzyko nadciśnienia, cukrzycy i chorób serca).

Jednakże to nie jest już całe zagrożenie jakie niesie za sobą spożywanie pszenicy. W wyniku reakcji ludzkiego organizmu na zawarte w niej związki powstają egzofriny, czyli zewnętrzne związki morfinopodobne. Dokładnie rzecz ujmując jest to gluten, który po reakcji z pepsyną i kwasem solnym (znajdującymi się w żołądku) rozkłada się na polipeptydy. Polipeptydy mogą przenikać do mózgu i łączyć się z receptorami opioidowymi. Nie tylko mogą uzależniać organizm i wywoływać euforię, ale też objawy głodu narkotycznego. Dlatego często bardzo ciężko jest rozstać się z pszenicą i produktami z niej wytworzonymi.


Odstawienie produktów pszennych powoduje utratę wagi. Jeśli jednak mamy do czynienia z osobą wychudzoną i niedożywioną, pierwszym efektem będzie wzrost wagi, a dopiero później ustabilizowanie jej na optymalnym poziomie.
...
Wpis ten dedykuję Basi, która intensywnie pracuje nad utratą swojego brzuszka, ale zrezygnowania w diecie z pszenicy sobie nie wyobraża.

- Przecież to pełnoziarniste! – Odpowiada i nie zamierza dalej wgłębiać się w temat.



/*Wartości indeksu glikemicznego mogą być nieco różne w zależności od dokładności i sposobu pomiarów. Dane podane powyżej zostały zaczerpnięte z książki William Davis „Dieta bez pszenicy”/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...