wtorek, 21 czerwca 2016

Niebiańska Elektryczność

Wiele razy doświadczamy w życiu kontaktu z burzą. 


Przeważnie nie ma się czego bać – wszak siedzimy sobie w szczelnie zamkniętym samochodzie (który ze swoją blaszaną karoserią i gumowymi oponami jest doskonałym piorunochronem), lub w ciepłym domku z pozamykanymi oknami. Jednak zdarza się i tak, że burza zastanie nas w miejscu, w którym nie bardzo jest się gdzie schować. Takim miejscem jest np. las.
Co wtedy możemy zrobić, czego unikać, a co jest wręcz pożądane?

Najważniejsza zasada to trzymanie się z dala od samotnie stojących wysokich drzew, słupów energetycznych, zbiorników wodnych i wszelkich metalowych przedmiotów.
Najwyższe drzewo zawsze jest najbardziej narażone na rażenie piorunem. I choć naukowo raczej nie ma znaczenia jego gatunek, to jednak badania statystyczne pokazują, że nie jest tak do końca. Okazuje się bowiem, że dęby, świerki i wierzby częściej są trafiane przez pioruny niż buki i jesiony. Dlaczego tak się dzieje? Bardzo możliwe, że ma tutaj wpływ budowa kory. W dębach, świerkach i wierzbach kora ma pełno wypustów, w których często rozwijają się pasożyty takie jak mchy, czy porosty. Rośliny te absorbują dużą ilość wody, a to właśnie stopień wilgotności ma duży wpływ na przyciąganie piorunów. Bezpieczniej jest jednak pomijać gatunek drzewa i zwracać uwagę na jego otoczenie i wysokość. Zawsze należy unikać drzew najwyższych i tych wolnostojących.


Podczas burzy dobrze jest kucnąć i przyciągnąć do siebie złączone nogi. Dzięki tej pozycji, nawet jeśli trafi nas piorun, jego skutki mogą być mniej nieszczęśliwe niż w innym przypadku.
Niewskazane jest leżenie na ziemi. Lepiej już skulić się w zagłębieniu ziemi, ale nie będąc sztywno wyprostowanym.

Z górskiego szczytu lepiej jednak zejść. Znalezienie się już kilkadziesiąt metrów niżej znacznie zmniejsza ryzyko trafienia piorunem.

A telefon komórkowy?
Tutaj zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że podczas  burzy należy go wyłączyć, a już bezwzględnie wtedy nie dzwonić. Inni – wręcz przeciwnie – uważają, że to nie ma najmniejszego znaczenia. Faktem jest, że telefon komórkowy ma małą moc (rzędu kilkunastu miliwatów), więc jego przyciąganie piorunów jest w znacznym stopniu ograniczone. Znacznie bardziej niebezpieczne jest korzystanie podczas burzy z telefonu stacjonarnego. Ta aparatura posiada dość mocną antenę ściągającą, która może rodzić niebezpieczeństwo.

Co w przypadku, gdy już kogoś piorun trafi?
Osobie porażonej prądem należy możliwie jak najszybciej udzielić pomocy. W pierwszej chwili najważniejszy jest telefon na pogotowie (aby podczas gdy będziemy ratować porażonego, pomoc była już w drodze). Taka osoba nie kumuluje w sobie ładunku elektrycznego, więc bez ryzyka można jej dotykać. Należy sprawdzić jej oddech i bicie serca. Jeśli nie wyczuwamy tętna trzeba zastosować resuscytację. W przypadku braku oddechu – sztuczne oddychanie. Gdy podstawowe funkcje życiowe wrócą już do normy dobrze jest ułożyć poszkodowanego w pozycji bocznej ustalonej.


Jednak nie bójmy się przesadnie burz, bo przecież jest to niesamowite, fascynujące zjawisko atmosferyczne. I jednak nie tak bardzo niebezpieczne, jeśli wiemy jak się podczas niego zachować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...