Wiele
razy doświadczamy w życiu kontaktu z burzą.
Przeważnie nie ma się czego bać –
wszak siedzimy sobie w szczelnie zamkniętym samochodzie (który ze swoją
blaszaną karoserią i gumowymi oponami jest doskonałym piorunochronem), lub w
ciepłym domku z pozamykanymi oknami. Jednak zdarza się i tak, że burza zastanie
nas w miejscu, w którym nie bardzo jest się gdzie schować. Takim miejscem jest np.
las.
Co
wtedy możemy zrobić, czego unikać, a co jest wręcz pożądane?
Najważniejsza
zasada to trzymanie się z dala od samotnie stojących wysokich drzew, słupów
energetycznych, zbiorników wodnych i wszelkich metalowych przedmiotów.
Najwyższe
drzewo zawsze jest najbardziej narażone na rażenie piorunem. I choć naukowo
raczej nie ma znaczenia jego gatunek, to jednak badania statystyczne pokazują,
że nie jest tak do końca. Okazuje się bowiem, że dęby, świerki i wierzby
częściej są trafiane przez pioruny niż buki i jesiony. Dlaczego tak się dzieje?
Bardzo możliwe, że ma tutaj wpływ budowa kory. W dębach, świerkach i wierzbach
kora ma pełno wypustów, w których często rozwijają się pasożyty takie jak mchy,
czy porosty. Rośliny te absorbują dużą ilość wody, a to właśnie stopień
wilgotności ma duży wpływ na przyciąganie piorunów. Bezpieczniej jest jednak
pomijać gatunek drzewa i zwracać uwagę na jego otoczenie i wysokość. Zawsze
należy unikać drzew najwyższych i tych wolnostojących.
Podczas
burzy dobrze jest kucnąć i przyciągnąć do siebie złączone nogi. Dzięki tej
pozycji, nawet jeśli trafi nas piorun, jego skutki mogą być mniej nieszczęśliwe
niż w innym przypadku.
Niewskazane
jest leżenie na ziemi. Lepiej już skulić się w zagłębieniu ziemi, ale nie będąc
sztywno wyprostowanym.
Z
górskiego szczytu lepiej jednak zejść. Znalezienie się już kilkadziesiąt metrów
niżej znacznie zmniejsza ryzyko trafienia piorunem.
A
telefon komórkowy?
Tutaj
zdania są podzielone. Jedni twierdzą, że podczas burzy należy go wyłączyć, a już bezwzględnie wtedy
nie dzwonić. Inni – wręcz przeciwnie – uważają, że to nie ma najmniejszego znaczenia.
Faktem jest, że telefon komórkowy ma małą moc (rzędu kilkunastu miliwatów),
więc jego przyciąganie piorunów jest w znacznym stopniu ograniczone. Znacznie
bardziej niebezpieczne jest korzystanie podczas burzy z telefonu stacjonarnego.
Ta aparatura posiada dość mocną antenę ściągającą, która może rodzić
niebezpieczeństwo.
Co w przypadku, gdy już kogoś piorun trafi?
Osobie
porażonej prądem należy możliwie jak najszybciej udzielić pomocy. W pierwszej
chwili najważniejszy jest telefon na pogotowie (aby podczas gdy będziemy
ratować porażonego, pomoc była już w drodze). Taka osoba nie kumuluje w sobie
ładunku elektrycznego, więc bez ryzyka można jej dotykać. Należy sprawdzić jej
oddech i bicie serca. Jeśli nie wyczuwamy tętna trzeba zastosować resuscytację.
W przypadku braku oddechu – sztuczne oddychanie. Gdy podstawowe funkcje życiowe
wrócą już do normy dobrze jest ułożyć poszkodowanego w pozycji bocznej
ustalonej.
Jednak
nie bójmy się przesadnie burz, bo przecież jest to niesamowite, fascynujące
zjawisko atmosferyczne. I jednak nie tak bardzo niebezpieczne, jeśli wiemy jak się
podczas niego zachować.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz