Pływanie
w pontonach, kajakach, tratwach stało się ostatnimi czasy bardziej zauważalne. W
Małopolsce najsłynniejszą odmianą takiej rekreacji jest oczywiście Spływ Przełomem
Dunajca drewnianymi tratwami kierowanymi przez flisaków. Taka podróż rozpoczyna
się w Sromowcach Wyżnych (choć można też wsiąść 6 kilometrów dalej w Sromowcach
Niżnych), a kończy w Krościenku albo w Szczawnicy. Do Szczawnicy trzeba pokonać
18 km, których przepłynięcie zajmuje dwie godziny i kwadrans. Natomiast
Krościenko znajduje się jeszcze 5 kilometrów dalej.
Podczas
podróży flisacy nie tylko zajmują się transportem ludzi, ale też opowiadaniem
zabawnych anegdot i żartów. Trochę niepokojący jest fakt, że tratwa flisacka
zamiast kamizelek i kół ratunkowych wyposażona jest jedynie w świerkowe (albo
jodłowe) gałęzie. W razie nieszczęśliwego wypadku iglasta gałązka raczej nikomu
nie pomoże w uratowaniu życia. Co najwyżej można na kogoś rzucić takową, aby pomóc
mu w utopieniu się. Oczywiście prawdziwa funkcja tych gałązek jest zupełnie
inna. Zabezpieczają one (w stopniu dość ograniczonym) przed wlewaniem się wody
do tratw. Tratwa flisacka to właściwe pięć małych tratw połączonych w jedną
całość. Czy jest na niej wygodnie? Zasadniczo tak. Może siedzenia są dość
twarde, ale przecież samemu nie trzeba machać wiosłem. Ponadto cały czas można
podziwiać piękno pienińskiego krajobrazu i słuchać flisackich opowieści. Koszt
takiej przyjemności to dla dorosłej osoby 49 zł (do Szczawnicy) lub 59 zł (do
Krościenka). Nie jest to mało, zważywszy na fakt, że potem wrócić do własnego
samochodu trzeba już we własnym zakresie. Ponadto zdjęcie wykonywane podczas
przepływu również jest dodatkowo płatne.
Inaczej
jest w przypadku spływu na pontonie przez Poprad. Tam transport i zdjęcia są
już wliczone w cenę. Przewóz osób zorganizowany jest nie do samochodu, ale
właśnie z miejsca, w którym owy samochód stoi. W ten sposób rozpoczynając
podróż na pontonie dopływa się do swojego samochodu. Trasy standardowe to Muszyna
- Żegiestów Łopata Polska (12,5 km, czyli ok. 3,5 h spływu), Leluchów –
Żegiestów Łopata Polska (ok. 22 km, czas – ok. 6h) i Żegiestów Łopata Polska –
Piwniczna (ok. 21 km, czas – ok. 6 h). Jednak istnieje możliwość ustalenia
innej trasy, nawet kilkudniowej.
Minusem spływu pontonowego jest fakt, że
jednak trzeba samemu machać wiosłem. Nie jest to bardzo ciężkie zajęcie, ale
przy niskim stanie rzeki i słabym prądzie (przynajmniej w większości odcinków
trasy) trzeba się jednak trochę nagimnastykować. Oczywiście można płynąć też ze
sternikiem, ale to nie to samo. Cena też do plusów nie należy, bo jest taka sama jak spływem przełomem Dunajca, gdzie jednak flisacy kierują łodzią. Natomiast wielkim plusem całej wyprawy jest
możliwość zatrzymania się w dowolnym miejscu trasy. To może być słowacka
karczma, albo wysepka na jednym z brzegów rzeki. A zatrzymać się warto by pooddychać
świeżym powietrzem, zjeść drugie śniadanie, pooglądać bociany białe i czarne, czaple
siwe, mewy pospolite i wiele innych ptaków.
Wszelkie
spływy stały się do tego stopnia popularne, że już nawet Dłubnię można pokonać
kajakiem. Zabawne, że wcześniej wydawało mi się, że to jakiś ściek, zbyt mały i
za bardzo brudny na jakąkolwiek turystykę rekreacyjną.
Tymczasem znaleźli się ludzie,
którzy organizują takie spływy, które nawet cieszą się dość dużą popularnością. Taka atrakcja kosztuje 89 zł od osoby, więc oprócz propagowania uroków Nowej Huty jest to też niezły interes.
Zresztą nawet sama Wisła stała się bardziej zapełniona pojazdami wodnymi. Już nie są to
wyłącznie promy, statki i tramwaje wodne. Teraz nietrudno znaleźć tam również kajakarzy,
czy rowerki wodne.
Z
uwagi na otaczającą nas wakacyjną aurę warto przejść się nad jakąkolwiek wodę i
spróbować popływać (w czymkolwiek, albo i wpław).


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz