Czasem tak bywa, że zamiast spać smacznie, przed poranną rutyną dnia następnego, sen nie chce się zjawić. Ot, gdzieś ulatnia się, niczym mgła poranna. Wiesz, że musisz wstać o 5:00, a mimo to trwasz w lekturze. Tymczasem sen skutecznie rozwiewa niespowalniająca gonitwa myśli.
Pewne małżeństwo spędza noc w apartamencie. Rano okazuje się, że kobiety nie ma, a mężczyzna nie umie jej odnaleźć. Na dodatek okazuje się, że nikt poza nim nie widział jej w tym hotelu...
I zastanawiasz się, czy on sobie to wszystko wymyślił, a ona zwyczajnie zginęła przy najechaniu na sarnę.
A może jednak nie pojechała z nim nawet? Może rozstali się już jakiś czas temu, a on to wyparl z pamięci?
Może też nigdy nie istniała, powołana do życia tylko w jego umyśle?
Może ktoś ją zabił w lesie, a jej powrót był tylko w jego glowie?
Może sama odeszła? Trudno tylko stwierdzić dlaczego, skoro byli udanym małżeństwem.
Może wrócili razem, ale w szale rzucił nią o ścianę i upadła bez życia. Jednak gdyby to on ją zabił, to przecież widać by to było na monitoringu hotelu. A zatem, w związku z jej zniknięciem musiał maczać w tym palce ktoś z obsługi hotelu. Czy to znaczy, że już nie żyła? A może nie, może żyła i była jeszcze szansa by ją uratować?
...
Tyle pytań przy jednej książce.
Dawno nie miałam tak ciekawej pozycji. Zawsze najbardziej ceniłam w książkach i filamch nieprzewidywalność fabuły. Tutaj z pewnością można na nią liczyć.
Owszem, można w końcu czegoś się domyśleć, ale nie całości. Całość odsłania się powoli, spokojnie, gdy nie możesz spać z niepokoju i zaangażowania w tą całą historię.
Nie sposób książki tej nie polecić.
A zatem polecam ją z całego serca, nie zdradzając jednakże zbyt wiele, aby nie zepsuć nikomu zabawy.
Myślę, że wystarczy jeśli polecę wszystkim książkę "Apartament" Izabeli Janiszewskiej.
Miłej lektury
- Dobranoc
Kraków, 27.04.2023
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz