...Życie pełne jest absurdalnych pytań...
Czasem zastanawiamy się nad tym, czy możliwy jest przeszczep mózgu, a jeśli nawet to czy wtedy tak powstały człowiek będzie w istocie człowiekiem od dawcy mózgu, czy raczej człowiekiem od dawcy reszty ciała.
Innym razem frapuje nas zachowanie się czasu przy prędkości ponad-świetlnej (czy byłoby możliwe cofnięcie go, o czym oczywiście możemy tylko teoretyzować, bo fizycznie nie umiemy takiej szybkości osiągnąć).
A jeszcze innym razem nasze myśli zaprząta wątpliwość:
Czy można być niewidomym fotografem?
Dwa pierwsze zagadnienia pewnie jeszcze długo nie doczekają się odpowiedzi. Jednak w ostatni piątek znalazłam odpowiedź na ostatnie pytanie...
Pan Wawrzyniec nie jest zupełnie niewidomy. Jednakże na jedno oko nie widzi wcale, a na drugie w bardzo ograniczonym stopniu. Można więc powiedzieć, że jest bardzo mocno niedowidzący. Sprawnie porusza się tylko dzięki białej lasce, która stanowi swego rodzaju „oczy“ chroniące go przed wieloma upadkami....
To właśnie pewna pani okulistka poleciła mu wiele lat temu, by dla treningu skupiania oka zajął się patrzeniem w obiektyw. Tak rozpoczęła się jego niezwykła i wciąż nieustająca przygoda z fotografią. Jako temat przewodni swojej pasji wybrał pociągi, bo od zawsze się niemi pasjonował.
Będąc całkowicie zdrowym, czasem ciężko sobie wyobrazić problemy na jakie natrafia mocno niedowidzący fotograf. Jednym z takich problemów jest równe ustawienie aparatu. Szczegół ten, tak przecież prosty dla osoby widzącej, tutaj może sprawić spore wyzwanie. Pan Wawrzyniec poradził sobie z tą trudnością poprzez obieranie jako pionu drzewa, słupa, lub budynku.Taki odnośnik przestrzeni albo był przez niego widoczny (choćby w niewielkim zarysie), albo służył jako oparcie do aparatu. Z czasem zaczął też używać specjalnego jednonóżkowego statywu, który był jednocześnie laską pomagającą mu w przemieszczaniu się. Ponieważ nie mógł zobaczyć oznaczeń umieszczonych na obudowie aparatu, przyjaciele nanieśli na niej symbole z kleju typu „kropelka“. A oprócz tego wszystkiego, na początku robiąc zdjęcia, wstydził się pokazywać laskę osoby niewidzącej. Przez to o mało nie uległ wypadkowi...
Z czasem na szczęście przyzwyczaił się do swojego hobby, a ludzie - zwłaszcza kolejarze - do niego.
Teraz pan Wawrzyniec nie dość, że nadal pasjonuje się fotografią pociągów, to działa też w klubie miłośników fotografii kolei i organizuje swoje wystawy (a na pewno jedną, która od piątku zdobi wnętrze fortu 49 w Krakowie).
Z czasem na szczęście przyzwyczaił się do swojego hobby, a ludzie - zwłaszcza kolejarze - do niego.
Teraz pan Wawrzyniec nie dość, że nadal pasjonuje się fotografią pociągów, to działa też w klubie miłośników fotografii kolei i organizuje swoje wystawy (a na pewno jedną, która od piątku zdobi wnętrze fortu 49 w Krakowie).
Pozwolę sobie tutaj zacytować wypowiedź pana Wawrzyńca, którą umieścił w krótkim wstępnie do ostatniej wystawy:
To trochę dziwne mieć przy sobie aparat fotograficzny i białą laskę. Jasne, że dziwne, bo jak to? Te urządzenia nie współgrają i może nawet rażą gdy są wspólnie. Będąc człowiekiem z dużą wadą wzroku jestem zakręconym maniakiem kolei i dużo łażę z aparatem fotograficznym po różnych torach. Lubię szczególnie te, nieprzejezdne, zapomniane. Nie gardzę też klimatycznymi stacyjkami i dworcami jeszcze przed remontem. Fotografowanie zaczęło się od mojej pani doktor zresztą okulistki, …
Wawrzyniec Krupa
Napisałam o Panu Wawrzyńcu, bo to człowiek niezwykły. Pomimo przeciwności swojego zdrowia, nie poddał się i zajął pięknym hobby. Jest to przykład człowieka, który pomimo niepełnosprawności potrafi żyć pięknie i z pasją.
DZIĘKI NIEMU MOŻEMY ZOBACZYĆ jeszcze coś:
- Otóż ludzie w pełni sprawni często mają w zwyczaju załamywać ręce i stwierdzać: „Nie dam rady, NIE UDA MI SIĘ“, choć realnie rzecz biorąc przeszkody, które spotykają przeważnie się znacznie mniejsze niż było to u pana Wawrzyńca...
- Tak więc nigdy się nie poddawajcie, jeśli to do czego dążycie jest piękne i wartościowe!!!
- 😎




