wtorek, 6 lipca 2021

Rosyjskie kino s-f

 Czasem tak jest, że przypadkiem coś się zobaczy i zaczyna się inaczej myśleć. I nawet nie o to chodzi, że zobaczy się coś tak genialnego i przenikliwego, że cały świat ma się przewrócony "do góry nogami". Bardziej zdumiewa fakt, że człowiek nagle zaczyna zastanawiać się nad czymś, o czym do tej pory nie pomyślał nawet. Tak właśnie jest w przypadku filmu "Przyciąganie".


Oczywiście fabuła w porządku, efekty też, historia również, ale nawet nie o to chodzi. bardziej zafascynował mnie fakt, że nie znałam współczesnych produkcji rosyjskich w temacie filmów s-f i fantazy. Ten to oczywiście z gatunku s-f, ale zrobiony na bardzo wysokim poziomie. Właściwie (gdyby pominąć język) można by pomylić ową produkcję z którąś z lepszych hollywoodzkich. Czemu tam powstają tak dobre filmy i nic się o tym nie mówi? Jak bardzo nie umiem wyjść ze zdziwienia, że w telewizji na okrągło spotyka się filmy amerykańskie, angielskie, lub z pozostałych części Europy Zachodniej (wtedy mówimy o KINIE AMBITNYM, albo ALTERNATYWNYM), a rosyjskich praktycznie wcale. Nie chodzi nawet o to, aby kraj ten był mi szczególnie bliski. Zaszłości historyczne skutecznie nas antagonizują. Jednak pamiętam, że jeszcze na studiach lubiłam czytywać działa braci Strugackich i uważam, że były na bardzo wysokim poziomie. A teraz odkrycie kunsztu ich kina. To może być dla człowieka niczym eureka dla Archimedesa. 

Sam film opowiada historię przybycia obcych z kosmosu. Jak zwykle pojawia się konflikt i jego eskalacja na końcu widowiska. Główny bohater jest człowiekiem z kosmosu, który ratuje życia rosyjskiej dziewczynie Julii. Ich losy przypadkowo łączą się ze sobą, co doprowadza wręcz do zamieszek na ulicach. Nie tylko sama historia jest ciekawa, ale ciekawa jest również gra aktorska, efekty specjalne i oczywiście wzruszające zakończenie (nie tak częsty w hollywoodzkich produkcjach happy and).

Z tego oszołomienia obejrzała również drugi film, niejako kontynuację pierwszego, bo pod tytułem: "Przyciąganie 2".


I tutaj również miłe zaskoczenie. To kolejny film, który wręcz prosi się o obejrzenie w 3D, by można było jeszcze dokładniej przeżywać z bohaterami wszelkie pościgi, zawalenia bloków, czy zalania budynków. I znowu nie można oderwać się od świetnej gry aktorskiej i doskonałej fabuły. To nie tylko film s-f, akcji, katastroficzny, dramat, ale też romans. Czy wszystko to można pomieścić w jednej produkcji rosyjskiej? Owszem - można. 

Idąc tym tropem udało mi się znaleźć jeszcze dwa filmy rosyjskie, równie wciągające. Tym razem były to produkcje fantazy pt.: "Straż nocna" i "Straż dzienna". To nie tylko efekty specjalne, które wręcz powalały na ziemię. I nie tylko doskonała gra, ale niesamowita historia. 

Otóż przedstawiony jest tutaj świat, w którym siły dobra i zła równoważą się i aby tą równowagę zachować istnieje straż nocna (czyli siły dobra, które dbają o porządek w nocy) i straż dzienna (czyli siły zła, które dbają o porządek za dnia). Historia niesamowita, rozpoczęta przyjściem do wiedźmy mężczyzny, którego opuściła żona trzy dni po ślubie. Wiedźma rzuca na żonę zaklęcie i jednocześnie wyjaśnia, że jest ona z innym w ciąży. Gościu zgadza się, żeby usunęła też tą ciążę, bo jest przekonany, że dziecko jest nie jego i że tylko w ten sposób żona zapomni o kochanku. Wszystko to przybija umową potwierdzając, że grzech bierze na siebie. Nawet nie wyobraża sobie konsekwencje tego działania, do których należy koniec świata...

Dziwne, że u nas w Polsce nie mogą powstać takie produkcje. 

Zupełnie nie rozumiem dlaczego tutaj nawet tak niesamowite działo jak to Andrzeja Sapkowskiego o Wiedźminie zostało w ekranizacji całkowicie zepsute. Czy na prawdę na 38-mio milionowy kraj nie może powstać twórca umiejący kręcić filmy s-f i fantazy z prawdziwym talentem i polotem?

Kraków 6 VII 2021





Włos pod włos - czyli całkiem subiektywnie o depilacji

Wraz z nadejściem lata, nadchodzą gorące dni i wszelka odzież staje się coraz bardziej skąpa i okrojona. Co za tym idzie, odsłaniamy też coraz więcej nagiego ciała. W przypadku kobiet ważne jest by te odsłonięte połacie nagości nie tylko były opalone i nawilżone, ale też bezwłose. Wiem, to też nie do końca jest wymóg, bo w obecnej kulturze coraz silniejszy staje się trend naturalności ponad wszystko, a zatem również pozostawienia tej sfery do wyłącznej decyzji kobiety. I chociaż owy trend jest coraz bardziej zauważalny, to jednak nadal nikły wśród przeważającej większości fanek gładkości. 

Dlaczego piszę tylko o kobietach?

Pewnie z tego powodu, że u mężczyzn skracanie owłosienia przeważnie ogranicza się tylko do głowy (włosów na głowie i brodzie). Wiem, że kolarze często depilują też włosy na nogach, dla komfortu treningów, ale nadal jest to rzecz sporadyczna wśród mężczyzn. Natomiast u kobiet, temat ten jest wręcz obowiązkowy, jako standardowy wymóg schludności. Nie zagłębiając się dłużej w tematykę wolności wyboru i przyjętych norm estetycznych pokrótce postaram się rozwinąć temat depilacji.

Po pierwsze ważne jest dobranie odpowiedniego sposobu usuwania włosa w zależności od wrażliwości fragmentu ciała, na którym od rośnie. Tu oczywiście najmniej wrażliwe są łydki, potem reszta nóg, następnie pachy i okolice bikini. Dlatego też nie warto stosować każdej depilacji na wszystkie partie ciała, bo to co sprawdzi się na jednych, na innych może być całkiem nietrafione.

Golenie włosków

Oczywiście najpopularniejszym sposobem pozbywania się włosów jest golenie ich przy użyciu maszynki do golenia. 


Jest to najprostszy sposób i zarazem najmniej bolesny. Z tego powodu nadaje się na wszystkie partie ciała. Jednak może wiązać się z podrażnieniem skóry, zwłaszcza jeśli jest wrażliwa. 

Dużym minusem jest też szybkość odrostu włosów. Przez to konieczna jest nawet codzienna konieczność takiego pozbywania się włosów. Warto zatem dodać, że dobór maszynki nie do końca ma tutaj znaczenie. To czy będzie niebieska, czy różowa (dedykowana specjalnie dla kobiet) niewiele zmienia. Natomiast duże znaczenie ma ilość ostrzy, bo wiadomo, że im ich jest więcej, tym golenie będzie bardziej wydajne, a zatem mniej podrażniające skórę. Samo golenie najlepiej przeprowadzić na skórze po peelingu, pokrytej kremem do golenia, lub innym środkiem zwiększającym poślizg skóry i chroniącym ją przed podrażnieniami. Osobiście nieraz korzystam z tej metody, bo jest szybka i (na krótką metę) efektywna. Natomiast odrastające włoski są bardzo twarde, przez co nogi następnego dnia mogą przypominać nastroszonego jeża. Dlatego też z czasem wybieram inne metody depilacji.

Plusy:

Szybka i bezbolesna depilacja

Cena depilacji


Minusy:

Szybkie odrastanie włosów

Możliwe podrażnienia skóry

Przy odrastaniu mamy efekt "nastroszonego jeża"


Depilacja laserowa

Innym sposobem depilacji jest depilacja laserowa.


Tutaj istnieje oczywiście sposób domowy (są w sprzedaży takie urządzenia), albo w salonie. Depilacja w salonie wymaga nałożenia specjalnych okularów ochronnych, aby nie uszkodzić sobie oczu. Kosmetyczka cały obszar depilowanego fragmentu ciała poddaje promieniowaniu laserowemu, co wymaga nieco cierpliwości. Mimo, że jest to zabieg niemal bezbolesny, to jednak w bardziej wrażliwych częściach ciała (jak np. okolicach intymnych) ból może się pojawić w postaci nieprzyjemnych ukłuć. Do plusów z pewnością można zaliczyć długotrwały efekt zabiegu. Niestety i tutaj pojawiają się pewne minusy. Otóż taką depilację najlepiej przeprowadzić w miesiącach zimnych, w których nie będziemy eksponować na słońce części ciała poddawanych zabiegowi. Poza tym wymagane jest przeprowadzenie serii kilku, a czasem nawet kilkunastu zabiegów, aby efekt był widoczny. Niestety nie dla każdej osoby ten efekt będzie równie zadowalający. Podobno najlepsze do takiej depilacji są ciemne włosy na jasnej skórze. Jednak nawet w tym przypadku nie można na 100% być pewnym całkowitej gładkości. Odrastające włoski są znacznie słabsze, często niezdolne do przebicia się przez skórę, co może wiązać się z wrastaniem w skórę. Jest to bardzo nieestatyczny efekt, który można nieco zniwelować częstymi peelingami.
Aby przygotować się do zbiegu należy dzień wcześniej zgolić kłopotliwe owłosienie, tak aby pobudzić mieszki włosowe do wzrostu. Właśnie na włosy w takiej fazie rozwoju laser najlepiej działa.
Osobiście próbowałam zabiegu depilacji laserowej w salonie oraz w domu. Co zabawne, to właśnie po tej domowej widziałam  lepsze efekty niż tej w salonie. U kosmetyczki przeszłam serię sześciu zabiegów i nie widziałam absolutnie żadnych zmian. Natomiast po zabiegach domowych - owszem zmiany były, ale wysoce niezadowalające. Otóż na nogach pojawiło mi się kilka plackowatych obszarów, na których faktycznie włoski przestały rosnąć, ale poza tym bez zmian.
Właściwie dzięki tym zabiegom dowiedziałam się, że mam bielactwo, czyli, że te białe plamy na stopach i łokciach to nie zwykłe odbarwienie, ale choroba autoimmunologiczna. Okazuje się, że przy takim schorzeniu nie powinno wykonywać się zabiegów laserowych, bo plamy mogą się powiększyć. Zabiegi przeprowadziłam na własną odpowiedzialność i na szczęście nic mi się nie powiększyło. 

Plusy:

Najprawdopodobniej gładka skóra po skończeniu serii

Długotrwały efekt

Depilacja jest niemal bezbolesna


Minusy:

Cena zbiegów

Konieczność wykonania kilku serii

Możliwość wrastania włosków pod skórę

Efekt nie zawsze jest zadawalający

Nie można po zabiegu wystawiać obszar depilacji na promienie słoneczne

Zabiegi laserowe mogą zwiększyć plamy wywołane bielactwem


Depilacja mechaniczna

Kolejnym sposobem depilacji jest depilacja mechaniczna


W sklepach dostępne są różne modele depilatorów mechanicznych. Różnią się wielkością głowic, dodaną (lub nie) nakładką masującą, albo nakładką lodową. Część z nich można używać pod prysznicem, większość jednak nie. Tutaj wyrywamy włoski z cebulkami, więc efekt z pewnością jest bardziej trwały niż przy zwykłym goleniu włosa. Jednak wiąże się to z dużym bólem. Czasem po takiej depilacji mogą pojawić się też krostki i zaczerwieniania. 
Osobiście miałam taki depilator, ale niezbyt mi się sprawdzał. Nie łapał wszystkich włosków, więc zwyczajnie był niedokładny. Poza tym, o ile można było pocierpieć z nim przy okolicach pach, to już w okolicach bikini - absolutnie nie. 

Plusy:

Długotrwały efekt


Minusy:

Czas trwania zbiegu

Możliwość wrastania włosków pod skórę

Efekt nie zawsze jest zadawalający

Duży ból zabiegu


Paskowa depilacja woskiem 


Nazywana jest również depilacją woskiem miękkim. Zabieg ten można wykonać zarówno u kosmetyczki jak i w domu. Polega na tym, że odtłuszczoną i oczyszczoną skórę nakładamy zgodnie ze wzrostem włosa podgrzany wosk, a następnie dociskamy do niego pasek materiału. Kiedy wosk zastygnie energicznie szarpiemy za pasek w kierunku przeciwnym do wzrostu włos i w ten sposób ściągamy go ze skóry wraz z woskiem i włoskami przyklejonymi do niego. 

Jest to metoda bolesna, więc nie polecam wykonywać jej na wrażliwszych partiach ciała, choć to zależy od indywidualnej wytrzymałości na ból. 

Do przeprowadzenia zabiegu potrzebne są włoski, bo inaczej wosk nie ma się do czego przykleić, przez co nie ma czego wyrwać. 

Plusy:

Długotrwały efekt

Skóra miękka i miła w dotyku

Minusy:

Czas trwania zbiegu

Możliwość wrastania włosków pod skórę

Skóra może być podrażniona i zaczerwieniona

Zabieg mocno bolesny

Uciążliwe pozbywanie się resztek wosku ze skóry


Bezpaskowa depilacja woskiem 



Nazywana jest też depilacją woskiem twardym. Można go wykonać zarówno w domu jak i w salonie. Tutaj po nałożeniu wosku czekamy aż stwardnieje i zrywamy go w kierunku przeciwnym do wzrostu włosa. Nie jest to zabieg bezbolesny (jak się go reklamuje na stronach internetowych), ale mniej bolesny od woskowania z woskiem miękkim. Po nałożeniu wosku na pachy i próbie zdarcia tego, faktycznie czuje się dość wyraźny ból. Istnieje przeświadczenie tłumaczące przyklejanie takiego wosku tylko do włosów, a nie do skóry. Nic podobnego nie zaobserwowałam u siebie. Skóra oczywiście w pierwszym dniu jest czerwona i podrażniona. To jednak następnego dnia znika, a skóra faktycznie jest gładka i miła w dotyku.


Plusy:

Długotrwały efekt

Miękka i miła w dotyku skóra


Minusy:

Czas trwania zabiegu

Możliwość wrastania włosków pod skórę

Duży ból zabiegu

Niezdarty wosk sam może nie chcieć zejść

Zaczerwieniona skóra w dniu depilacji


Depilacja pastą cukrową

Jest to bardziej naturalna odmiana woskowania. Pastę cukrową możemy kupić w sklepie, ale możemy ją też wykonać w domu. Do wykonania potrzebujemy dwóch szklanek cukru, ćwierć szklanki soku z cytryny i ćwierć szklanki wody. Wszystkie te składniki gotujemy na wolnym ogniu cały czas mieszając. Po ok. 10 minutach całość się zarumieni i będzie miała jasny, miodowy kolor. Na tym etapie możemy pozostawić ją, jeśli chcemy wykonywać zabiegi jak woskiem miękkim. Jeśli natomiast interesuje nas odmiana twarda pasty, to gotujemy ją jeszcze ok. 7 minut, tak aby dała się samodzielnie formować, niczym plastelina. Wtedy taką pastę będziemy nakładać podobnie jak wosk twardy, ale tym razem pod włos, a zdzieramy w kierunku wzrostu włosa. Oczywiście bez względu na to jaką pastę zrobimy, zawsze należy poczekać na jej całkowite przestygnięcie. gdyż bardzo łatwo można się nią poparzyć (na zewnątrz może wydawać się schłodzona, a w środku nadal być gorąca). Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że zrobienie pasty cukrowej miękkiej jest znacznie prostsze. Do minusów nakładania tego specyfiku należy fakt, że potem skóra jest klejąca. Jednak tutaj też jest duży plus - resztki pasty bardzo łatwo zmyć ze skóry ciepła wodą. 

Plusy:

Długotrwały efekt

Gładka skóra po zabiegu

Łatwe zmywanie resztek produktu

Minusy:

Czas trwania zbiegu

Możliwość wrastania włosków pod skórę

Duży ból zabiegu


Oczywiście całość to moje całkowicie subiektywne wrażenie po różnych rodzajach depilacji. Natomiast wybór właściwej i najlepszej dla siebie depilacji to zawsze jest indywidualna decyzja podyktowana różnymi względami, czy to ekonomicznymi, czy też czasowymi, lub wytrzymałości na ból. Z pewnością jednak warto poszukiwać najlepszej dla siebie metody, aby była ona dobrana do naszych indywidualnych potrzeb.

Kraków 6 VII 2021

 

Sounf of Freedom

W swoich wygodnych domkach i małych troskach nawet nie zastanawiamy się nad istnieniem poważnych problemów trawiących ludzkość. Owszem, wiem...